Kategorie
Praga-Północ Różności Ursus

Jak hejter Ciepieńko przegrał wszystko na Pradze

Dziś będzie krótka opowieść o hejcie w sieci i poza nią.

Wiem, że Praga-Północ interesuje większość moich czytelników tak jak zeszłoroczny śnieg, ale ta opowieść ma charakter uniwersalny, ponieważ tak naprawdę mówi o arogancji władzy, hejcie i tym, jakie przynosi on w dłuższej perspektywie konsekwencje.

Hejt na lokalnych działaczy

Gdy przeprowadziłem się na Pragę, mocno zaangażowałem się w stowarzyszenie Porozumienie Dla Pragi. W wyborach nie uzyskaliśmy ani jednego mandatu, ale działaliśmy dalej, przede wszystkim punktując patoradnych ugrupowania Kocham Pragę oraz ich wyjątkowo fatalnych członków zarządu dzielnicy – Dariusza Wolkego oraz Dariusza Kacprzaka.

To punktowanie nie za bardzo im się spodobało, więc zaczęli regularnie obsmarowywać nas w swoich mediach – mianowicie Przeglądzie Praskim prowadzonym przez radnego Ciepieńkę. Potem zaczęło się płacenie hejterowi z Portalu Warszawskiego za pisanie artykułów wymierzonych w naszych działaczy – w tym mnie.

Ciepieńko po konsultacjach społecznych w sprawie SPPN groził mi pobiciem, gdy wychodziłem z sali z dzieckiem na rękach. Ujawniłem to, zgłosiłem na policję – on po dwóch miesiącach napisał paszkwil, w którym przekierował całą winę na mnie.

Paszkwil ten do tej pory był wykorzystywany przez moich przeciwników – nawet w tych wyborach. Przodowała w tym pewna ursuska radna (taka blondyneczka) oraz jej koleżanki, koledzy i anonimowe konta.

Kocham Pragę przegrywa wybory

Wybory na Pradze potoczyły się dość zabawnie. Radny Ciepieńko – ten od pogróżek – dał się nagrać, jak wymachiwał nożem i groził działaczom Porozumienia dla Pragi w trakcie wieszania banerów. Startował z jedynki, mandat utrzymał, choć stracił głosy. Przeskoczyła go startująca z drugiej pozycji Wanda Grudzień.

Tymczasem wieczny Jacek Wachowicz, niezniszczalny szef Kocham Pragę przegrał w swoim okręgu z Michalski dla Pragi – o ponad 200 głosów.

Ostatecznie Kocham Pragę utrzymało swoje mandaty, ale straciło zdolność koalicyjną. Przestali być „kingmakerem” na Pradze. Nikt ich nie chce. Czeka ich 5 chudych lat po dwóch dekadach dominowania lokalnego samorządu.

Porozumienie Dla Pragi razem z Nowa Lewica Praga-Północ i Miasto Jest Nasze – Praga Północ zdobyło 6 mandatów i będzie współrządziło dzielnicą razem z Koalicją Obywatelską. To naturalny wybór, ponieważ nie ma innej matematycznej większości. KO nie pójdzie z PiS, z Kocham Pragę nie będzie miało większości, PiS i KP w ogóle nie są większości blisko.

Po 6 latach hejtu koalicjanci na pewno nie zapomną swoim konkurentom żadnego złego uczynku. Jest wiele afer do rozliczenia i wierzę, że moi przyjaciele z prawego brzegu rozliczą je co do najmniejszego szczegółu. Myślę, że wiele karier związanych z Urzędem Dzielnicy, ZGNem oraz innymi instytucjami opanowanymi przez Kocham Pragę może również ulec delikatnej korekcie i rewizji.

Wnioski na przyszłość

Jaki to ma związek z Ursusem?

Cóż, każda władza się kończy. Nawet taka, która trwa od lat i wydaje się być nienaruszalnym monolitem. Warto dobrze przemyśleć, czy najlepszą metodą walki z konkurencją jest hejt i obsmarowywanie – żeby po kilku latach nie okazało się, że zostaje się z ręką w nocniku oraz łatką radnych-awanturników którzy grożą dzieciom pobiciem i wyskakują do ludzi z nożem.

A z takimi ludźmi nikt nie chce gadać.

Kategorie
Ursus

Ursus – Podsumowanie inwestycji – Marzec 2024

Ostatnie podsumowanie inwestycji przed wyborami! Tym razem zmieniamy formułę na stałe. Od tego odcinka będzie to podsumowanie inwestycji z Ursusa i okolic, nie tylko z Szamot. Aktualności będą podzielone na poszczególne osiedla dzielnicy.

KLIKNIJ, ABY PRZECZYTAĆ WIĘCEJ >>

Kategorie
Ursus Warszawa

Czy radny dzielnicowy naprawdę nic nie może?

Rozchorowałem się na prawie ostatniej prostej kampanii. Na szczęście zaraz Wielkanoc, więc czas żeby odpocząć i wyzdrowieć. Ale zanim to zrobię, chciałem jeszcze napisać jeden krótki felieton – o mocy i niemocy dzielnicowych radnych oraz władz dzielnicy w ogóle.

Niedasie chorobą samorządu

W kampanii czytam wiele wypowiedzi (zazwyczaj pochodzących od konkurencji albo jej zwolenników) wskazujących na to, że radni dzielnicy w zasadzie nic nie mogą i ustrój Warszawy nie pozwala na zrobienie praktycznie niczego. Zarząd Dzielnicy może tylko uśmiechać się i wręczać dzieciom nagrody na akademiach, a radni za karę muszą siedzieć w urzędzie, głosować i pobierać diety. Ale tak naprawdę nic nie mogą, bo każda decyzja podejmowana jest wyżej.

Formalnie dzielnica Warszawy to jednostka pomocnicza, owszem. Ma pewną autonomię, ale w większości polega na wsparciu miasta stołecznego Warszawy. Do tego poza jej kompetencjami leży m.in. działka Zarządu Dróg Miejskich czy Zarządu Transportu Miejskiego. Nie mówiąc o takich jednostkach jak PKP PLK, które w ogóle są poza jej kompetencjami.

Krótko mówiąc, nie da się nic zrobić, pora przegłosować jakąś uchwałę i pora na CSa.

Klasyczny już mem, z którego pochodzi tekst pora na CSa. Jeżeli cię to obraża, to jesteś nudziarzem.

“Bezradność” to bujda na resorach

Tyle, że to nieprawda.

Jeżeli ktoś uważa, że radni i zarząd dzielnicy nie mają żadnego wpływu na decyzje miejskich urzędników, wystarczy rzucić okiem na ulicę Puławską, której przebudowa jest blokowana od lat przez zarząd dzielnicy. Albo na al. Waszyngtona, gdzie torowisko niedługo znajdzie się w stanie śmierci technicznej, bo grupa radnych nie pozwala ZDM na zmianę przekroju ulicy.

Albo na ul. Obozową, gdzie zmiany na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego zostały zablokowane przez grupę radnych z niejakim Kamilem G. na czele (co ciekawe, wszystkie te protesty zostały zainicjowane przez radnych KO, wbrew prezydentowi Trzaskowskiemu).

Dorobek radnego G. to hejterski fanpejdż na Facebooku oraz kilka ofiar śmiertelnych na Obozowej przez blokowanie przebudowy od 10 lat. Jak widać dzielnicowy radny jak chce, to może – także zaszkodzić.

Warto też wspomnieć o praskich bezpartyjnych samorządowcach, którzy swoimi protestami i sabotażem zmusili ratusz do ustępstw ws. ośrodka Re-start – i ostatecznie włos im z głowy nie spadł, choć poszli z Trzaskowskim na ostre zwarcie i zmienili koalicjanta z PO na PiS. Ich działania oceniam jednoznacznie negatywnie, ale nie można im odmówić skuteczności.

Nie tylko blokowanie

Ale ta sprawczość nie ogranicza się tylko do blokowania. Można sądzić co się chce o Jarosławie Dąbrowskim (przewodniczący Rady Dzielnicy Bemowo, wcześniej burmistrz tej dzielnicy, otoczony dość złą sławą nawet w swojej macierzystej partii), ale gdy trzeba było wykorzystać lewar i zmusić miasto do budowy ostatniego odcinka ulicy Lazurowej, to to zrobił. Oczywiście oficjalne przyczyny były zupełnie inne, ale tajemnicą poliszynela jest, że samorządowiec po prostu zagroził rozbiciem dzielnicowej koalicji, jeżeli nie znajdą się pieniądze na budowę. No i się znalazły.

Radni Bemowa i Woli mają też sukcesy jeżeli chodzi o inny aspekt, który jest wyjęty z ich kompetencji – mianowicie transport publiczny. Dzięki ich uporowi i protestom w tych dzielnicach cięcia rozkładów po otwarciu nowych stacji metra były mniejsze, niż gdzie indziej.

Warto wspomnieć również o masie dobrej roboty robionej przez burmistrza Pietruczuka i Razem dla Bielan – tam problemem nie jest nawet wydawanie publicznych pieniędzy na wspieranie wspólnot w walce z betonozą, zazielenieniem podwórek itd. U nas najpewniej odpowiedzią byłoby „teren nie jest własnością m. st. Warszawy” i cyk, sprawa załatwiona.

Lenistwo jest wygodne

I tutaj dochodzimy – moim zdaniem – do sedna problemu.

Jakiś czas temu miałem okazję dyskutować z reprezentującym jedno z ugrupowań rządzących prawnikiem – sądząc po zdjęciu w tle specjalizującym się w encyklikach św. Jana Pawła II. Oprócz obrażania mnie perorował on o tym, że jeżeli chcę protestować, informować i nagłaśniać to nie nadaję się na radnego, a on coś o tym wie, bo kiedyś radnym był. Nawiasem mówiąc, był zaciekłym przeciwnikiem Rad Osiedli – zapewne dlatego, że podważałyby toksyczne status quo, którego jest reprezentantem.

Zrobiłem szybką kwerendę jego dokonań jako radnego – nie znalazłem żadnych. Także zakładam, że był typowym semaforem, wpadał co miesiąc na sesję, podnosił rękę i kasował 2000 zł. To układ, który wielu z pewnością bardzo pasuje.

Nie dziwne więc, że podkreślał, że polityki nie robi się przez media. Tyle, że to kompletna bzdura świadcząca o tym, że nie ma zielonego pojęcia ani o polityce, ani o mediach.

“Zarządzanie przez gównoburzę” jako stołeczny standard

Politykę robi się przez media, przez protesty, przez naciski. Przez zawiązywanie znajomości, wchodzenie oknem gdy zamykają przed tobą drzwi, staraniem się i wychodzeniem niejako poza swoje ramy kompetencyjne. To, że PKP jest poza dzielnicą nie znaczy, że nie można tam pójść. To, że ZDM jest poza dzielnicą nie znaczy, że nie można z nimi rozmawiać.

Kilka lat temu jako grupa aktywistów (Porozumienie dla Pragi przy wsparciu Miasto Jest Nasze i Stowarzyszenia Wiatrak) – bez stanowisk, bez głosów, bez formalnego wsparcia żadnego z ugrupowań – doprowadziliśmy do wznowienia rozmów o budowie tunelu za Dworcem Wschodnim i ostatecznie do podpisania porozumienia miasta z PKP w sprawie jego budowy. Dowody na indolencję miejskich urzędników wyciągnęła nam posłanka Magdalena Biejat w trybie interwencji poselskiej.

Puściliśmy je w eter, zrobiliśmy konferencję prasową, rykoszetem doprowadziliśmy do zwolnienia z ratusza jednego z wiceprezydentów za jego zaniedbania związane z tą sprawą.

Jako mieszkańcy. Nie radni, nie burmistrzowie.

Czego boją się leniwi radni?

Dlatego gdy ktoś mi pisze, że radny nic nie może, to ogarnia mnie pusty śmiech. Może, tylko musi czasem się postawić, zrobić coś niestandardowego, powiedzieć o tym, że rządzona przez jego kolegów dzielnica nie jest idealna.

Trudno to zrobić, jeżeli twoja kariera opiera się o dzielnicę i jeżeli boisz się konsekwencji takiego działania.

Ale JEDYNYM sposobem, żeby dokonać zmian na lepsze jest przyznanie, że problem istnieje. Jeżeli władze dzielnicy planują ciągle malować ściany na różowo i udawać, że wszystko jest super, to nic nigdy się nie zmieni. Samorząd to struktura hierarchiczna. Jeżeli do Rady Warszawy i Prezydenta nie dojdą informacje o tym, że czegoś brakuje, to nie podejmą decyzji, żeby przekazać na to pieniądze.

Dlatego Białołęka, która głośno o swoich problemach mówi, regularnie dostaje atencję zarówno w ratuszu jak i w mediach, a Ursus, który udaje, że wszystko jest git – nie.

No i to właśnie trzeba zmienić. Zresztą, są pierwsze jaskółki zmian. Posag 7 Panien nie jest już nazwą całkowicie z kosmosu w świadomości mieszkańców Warszawy, już zaczynają kojarzyć to miejsce i jego problemy. To przekłada się na większe zainteresowanie mediów, a samorządowcy nie lubią, jak media piszą o problemach – i potrafią przez to działać szybciej i efektywniej. Tak po prostu jest i ktokolwiek temu zaprzecza, nie ma pojęcia o tym jak działa Warszawa.

Wesołych Świąt!

Tyle z mojej strony. Teraz czas na kilka dni odpoczynku przed ostatnimi czterema dniami kampanii. Życzę Wam Wesołych Świąt Wielkiej Nocy. Nieważne, czy wierzycie czy nie, czy to dla Was pora na kościół czy relaks – świętujcie wedle uznania i wybaczcie, że jeszcze do piątego kwietnia będą dominować u mnie tematy wyborcze. Już zaraz koniec i wracamy do normalnego rozkładu jazdy 🙂

Kategorie
Ursus

Wybierz Krzysztofa Daukszewicza do Rady Dzielnicy Ursus!

Cześć! Nazywam się Krzysztof Daukszewicz, pewnie znasz mnie z działalności na Szamotach. Zabiegam o Twój głos w wyborach do Rady Dzielnicy Ursus 7 kwietnia 2024 roku. Startuję z miejsca 1 w okręgu wyborczym numer 2 obejmującym Gołąbki i Szamoty.

Startuję z ramienia KW Bezpieczny i Zielony Ursus, ponadpartyjnego komitetu lokalnego łączącego ludzi, którym zależy na naszej dzielnicy.

Co już zrobiłem?

  • Nowe przejścia dla pieszych w okolicy Dyrekcyjnej, Quo Vadis i Hennela – rozpatrzona pozytywnie, niektóre przejścia wytyczono, część nadal jest w realizacji.
  • Zmiany w organizacji ruchu na Gierdziejewskiego – petycja rozpatrzona pozytywnie, sporządzono projekt organizacji ruchu, wysepki przy przejściach dla pieszych czekają na realizację.
  • Tymczasowe przejście piesze przez ul. Herbu Oksza do PKP Ursus – mimo komentarzy władz, że nikt się na to nie zgodzi po ponad roku starań deweloper umożliwił przejście po betonowych płytach.
  • Połączenie dwóch części ulicy Herbu Oksza – po ponad roku przypominania o problemie Urząd Dzielnicy porozumiał się z deweloperem w sprawie sfinansowania brakującego fragmentu. Obecnie trwa procedowanie projektu.
  • Sprzątanie ulic na Szamotach – po mojej interwencji zaczęło się sprzątanie ulic przez deweloperów, choć jego zakres nadal nie jest wystarczający. Działam dalej.
  • Zmiany w komunikacji autobusowej – po zorganizowanej przez nasze stowarzyszenie petycji ws. wakacyjnych cięć rozkładów zdecydowano się na stałe obsługiwać linię 177 autobusami przegubowymi.
  • Rada Osiedla Szamoty – po zebraniu 750 podpisów, wizytach w Urzędzie Dzielnicy i spotkaniach z radnymi udało się doprowadzić do skierowania projektu do prac w komisji. Wniosek został pozostawiony bez rozpatrzenia, ale radni zdecydowali się powołać rady na wniosek Rady Dzielnicy.
  • Walka z Lex Deweloper – wspierałem mieszkańców ul. Taylora w walce przeciwko postawieniu w miejscu działki szkolnej trzech 8-piętrowych bloków, deweloper wycofał się ze swoich planów.
  • Informowanie mieszkanców o inwestycjach – od ponad 2 lat prowadzę podsumowania inwestycji na Szamotach, doprowadziłem do spotkań ws. nowych dróg z Burmistrzem Dzielnicy Ursus, prowadzę mapę inwestycji oraz mapę terminów budowy ulic na Szamotach.
  • Organizacja pikniku sąsiedzkiego, spaceru inwestycyjnego po Szamotach, spaceru historycznego po ruinach ZPC Ursus, protestu ws. bezpieczeństwa na Posagu 7 Panien, bieganie po mediach żeby informować o problemach mieszkańców osiedla, itd, etc.

Cele w samorządzie

  • Poprawa infrastruktury na Szamotach i w okolicy, angażowanie się w tworzenie rozwiązań bezpiecznych, uwzględniających potrzeby pieszych, rowerzystów i kierowców, zielonych i wygodnych;
  • Rozszerzenie oferty transportu publicznego – apelowanie o uruchomienie nowej linii SKM jadącej przez Gołąbki i Ursus Północny, wspieranie władz Warszawy w projekcie rozbudowy sieci metra;
  • Zaangażowanie się w rozmowy z miastem i PKP w celu poprawy stanu ursuskich dworców, większego wyciszenia linii kolejowych, poprawy estetyki dzielnicy;
  • Stworzenie nowych, wartościowych terenów zielonych.

Jeżeli samorząd nie chce się zająć jakimś tematem, nie mam oporów przed robieniem rzeczy sam (pozdrawiam użytkowników rampy zjazdowej z Taylora którą ktoś kiedyś w tajemniczych okolicznościach zbudował).

Prezentacja kandydata

Krzysztof Daukszewicz, mieszkaniec Szamot. Zaangażowany w działalność społeczną od 2019 roku, pierwsze szlify zdobywał w stowarzyszeniu Porozumienie Dla Pragi.

Od ponad dwóch lat prowadzi społeczną kronikę budowy osiedla Szamoty wraz z comiesięcznymi aktualizacjami nt. budowy dróg, szkół czy bloków, terminami budowy ulic oraz mapą planowanych inwestycji.

Zaangażowany w petycje dotyczące poprawy bezpieczeństwa na Posagu 7 Panien, Gierdziejewskiego, Dyrekcyjnej i Hennela oraz ochrony osiedli na Szamotach przed tranzytem oraz nadmiernym hałasem. Jeden z inicjatorów wniosku o utworzenie na terenie Szamot Rady Osiedla. Członek zarządu stowarzyszenia Bezpieczny i Zielony Ursus.

Zakochany w Warszawie, od lat zainteresowany tematami urbanistyki, infrastruktury oraz transportu w mieście. Z wykształcenia socjolog, pracował jako dziennikarz i marketingowiec, obecnie zatrudniony w sektorze IT. W wolnych chwilach lubi sadzić drzewa i kwiaty, czasem także “na dziko”, jeżeli zachodzi taka konieczność.

Prywatnie mąż, ojciec dwójki dzieci, zadeklarowany psiarz. Nie lubi nudy oraz szufladkowania. Ciepłe miesiące spędza w większości na rowerze, ale równie chętnie porusza się autem i komunikacją miejską. Wierzy, że w samorządzie powinni zasiadać ludzie zaangażowani i od podszewki znający bolączki osiedli, w których mieszkają.

Materiał KW Bepieczny i Zielony Ursus

Kategorie
Ursus

Ursus Szamoty – Podsumowanie inwestycji – luty 2024

Zapraszam do krótkiego podsumowania lutego na Szamotach oraz w pozostałych częściach Ursusa. Już 7 kwietnia wybory samorządowe, co oznacza wzmożony ruch przy inwestycjach drogowych i (nie)spodziewane obietnice ze strony deweloperów.

CZYTAJ DALEJ >>

Wybory Samorządowe 2024

PS. Przypominamy, że startujemy w wyborach do Rady Dzielnicy Ursus ogłoszonych na dzień 7 kwietnia 2024 roku jako KW Bezpieczny i Zielony Ursus.

Tutaj znajdziecie nasz program wyborczy. Kandydatów zaprezentowaliśmy na Facebooku i już niebawem znajdziecie ich sylwetki na stronie. Do zobaczenia przy urnach!

Kategorie
Ursus

Ursus Szamoty – Podsumowanie inwestycji – styczeń 2024

Zapraszam serdecznie na pierwsze w tym roku podsumowanie miesiąca. Tym razem opóźnione o prawie dwa tygodnie ze względów osobistych oraz organizacyjnych. Zacznę bowiem od ogłoszenia natury polityczno-samorządowej.

Zarejestrowaliśmy komitet wyborczy!

Dnia 7 lutego 2024 roku przyjęto nasze zawiadomienie o rejestracji Komitetu Wyborczego Bezpieczny i Zielony Ursus. Będziemy wystawiać listy stowarzyszenia w całym Ursusie, jako ugrupowanie ponadpartyjne i niezależne od partii politycznych.

CZYTAJ WIĘCEJ >>

Kategorie
Ursus

Nowe studium, nowe drogi w Ursusie. Gdzie?

Postanowiłem przyjrzeć się bliżej projektowi nowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego (SUiKZP).

Co prawda obecnie projekt studium stoi, a wprowadzenie nowego prawa w zakresie planowania przestrzennego odsunęło się w czasie, ale można zakładać, że Biuro Architektury prędzej czy później jednak dopnie swego, a propozycje zawarte w projekcie należy traktować poważnie.

A zatem po kolei:

1. Licencyjna – Połczyńska

Połączenie pieszo-rowerowe ulicy Licencyjnej z… Połczyńską. Chyba największe sci-fi ze wszystkich propozycji. Po drodze trzeba będzie pokonać ogromną Stację Techniczno-Postojową Metra Warszawskiego, która obecnie znajduje się już w fazie budowy.

Jeżeli Metro się zgodzi, mały wiadukt wchodzi w grę. Jeżeli miasto do infrastruktury pieszo-rowerowej będzie chciało dobudować drogę – wiadukt już się nie zmieści, a wtedy pozostaje przeprowadzenie drogi w tunelu.

Tyle, że tunel też będzie problematyczny, bo przecież w okolicy ma przebiegać tunel kolei dużych prędkości. A poza tym budowa tak długiego tunelu pieszo-rowerowego nikomu się „nie zepnie” finansowo.

2. Licencyjna – Chrościckiego

Połączenie Licencyjnej z Chrościckiego – to dużo bardziej realna propozycja – po drodze nie trzeba nic wyburzać, wystarczy jeden przejazd pod nasypem kolejowym (szerszy niż ten obecnie istniejący) i nagle Ursus zyska dodatkowe połączenie z al. 4 Czerwca 1989 r. – dużo wygodniejsze niż skrzyżowanie przy Factory.

Obecnie budowa byłaby niezgodna z dwoma planami miejscowymi, ale specustawą drogową można by to bez problemu obejść.

Problem w tym, że na mapie studium zaznaczona jest tylko jako… połączenie rowerowe. A to niestety w żadnym stopniu nie poprawi sytuacji stojącego w korkach przy factory transportu zbiorowego i indywidualnego.

Moim zdaniem, biorąc pod uwagę plany budowy osiedli na Polach Karolińskich, warto by było rozważyć jednak w tym miejscu budowę ulicy łączącej Ursus i Włochy.

3. DDR w Orląt Lwowskich

Uciąglenie drogi rowerowej w ul. Orląt Lwowskich wzdłuż torów PKP – budowa brakującego fragmentu DDR na tyłach kompleksu sportowego to dobry pomysł – gwarantuje separację ruchu rowerowego i samochodowego bez wykrawania drogi dla rowerów z chodnika na Wojciechowskiego. To można było zbudować już przy okazji budowy boisk, ale niestety dzielnica zapomniała o sprawie. Szkoda.

4. Budowa wiaduktu WD-64

Tutaj chyba komentarz jest zbędny, trzeci bezkolizyjny przejazd drogowy na pewno zmieni znacząco komunikację w dzielnicy i pozwoli na zmiany w trasowaniu linii autobusowych.

5. Dociągnięcie Prystora do al. Jerozolimskich

Choć na mapie również oznaczone jako połączenie rowerowe, z innych źródeł wiadomo, że ulica także jest uwzględniona w planach.

Tutaj również komentarz wydaje się być zbędny, dobrze by było, aby przy okazji m. st. Warszawa zadbało o remont odcinka alej od Prystora do Bodycha, wraz z ogarnięciem chodników, poboczy i infrastruktury rowerowej.

Link do projektu studium dla transportu indywidualnego wrzucę za 10 minut w komentarzu. A Wy wypatrzyliście jeszcze jakieś ciekawostki?

Kategorie
Ursus

Ursus Szamoty – Aktualności – Grudzień 2023

Zapraszam na jubileuszowy odcinek comiesięcznego podsumowania miesiąca na Szamotach (i nie tylko). Pierwsze podsumowanie ukazało się na blogu w grudniu 2021 roku, także seria trwa już dwa lata – i pewnie prędko się nie skończy, bo sporo jeszcze zostało do wybudowania.

KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZEJŚĆ DO ARTYKUŁU >

Kategorie
Ursus

Ursus Szamoty – Aktualności – Listopad 2023

Podsumowanie miesiąca na Szamotach z mojego bloga przenosi się na stronę Zielonego Ursusa! Zapraszam do lektury comiesięcznej „pigułki” informacji o postępach w budowie osiedla oraz pozostałych inwestycjach w Ursusie.

KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZEJŚĆ DO ARTYKUŁU >

Kategorie
Ursus

Ocena projektu ulicy Habicha na Szamotach

Kilka refleksji o projekcie ulicy Habicha przy niedzieli…

Znamy już docelową organizację ruchu dla Habicha od Posagu do “Goplany”. Dobrych wieści nie ma – Biuro Zarządzania Ruchu Drogowego wrzuciło na nią te same czerwone wysepki co na poprzedni, południowy odcinek.

Link do dużej wersji.

Będzie to miało wpływ na estetykę oraz – rzecz jasna – bilans miejsc postojowych, które są na osiedlu dość gorącym tematem. Z moich obliczeń (dokonanych trochę metodą “na oko”) wynika, że przy ulicy zaparkują 44 auta (+ kilka miejsc dla niepełnosprawnych), do tego ok. 85 przy “Goplany”.

Z doświadczenia wiemy, że nie będzie to natomiast miało żadnego wpływu na parkowanie przy wyjazdach i ograniczenie widoczności, ponieważ wysepki są ustawione bez sensu.

Dlatego zdecydowałem się na napisanie dłuższego posta o tym, co w projekcie Habicha się udało, a co całkowicie spieprzono.

Co się udało?

  • Zieleń. Widać, że miasto podchodzi do niej stosując coraz wyższe standardy. Trzy szpalery drzew przechodzące w pięć przy “Goplany”. Do tego dużo krzewów ozdobnych, traw, bylin – to wszystko robi wrażenie i sprawia, że nowe ulice wyglądają po prostu lepiej. To nie Quo Vadis, gdzie na rozjeżdżonym przez wandali drogowych trawniku rośnie głównie błoto oraz latarnie. Wiem, że niektórzy chcieliby zamiast zieleni beton i milion miejsc skośnych – na szczęście nie ma i nie będzie, nie chciałbym widzieć z okna parkingu centrum handlowego.
  • Infrastruktura piesza. Trochę osób narzekało na spadki chodników, ale nawet wczoraj gdy chwycił trochę mróz nie było ślisko. Natomiast chodniki są szerokie, nie są nadmiernie kolizyjne z drogą rowerową (co jest plagą w projektowaniu chodników Warszawie).
  • Infrastruktura rowerowa. Komplet przejazdów przez pasy i skrzyżowania oraz zjazdy na jezdnię gdzie drogi rowerowej nie ma to powinien być standard – i jest. Stojaki u-kształtne też są spoko. Jedyne do czego można się przyczepić to obustronna droga rowerowa na północnym odcinku Habicha – bardziej przydatna byłaby na Posagu, ale tam akurat jest zaplanowana jednostronna. Dlaczego i po co? Tego nie wie nikt.
  • Przystanki. Wiem, że są kontrowersyjne ale ja doceniam planowanie na zapas. Wszyscy narzekamy, że drogi powinny być gotowe wcześniej, bo wszystko jest robione “po fakcie” – nie powinniśmy zatem narzekać, że miasto zaplanowało zawczasu przystanek – lepsze to niż gdyby miało budować go za kilka lat, znowu prując chodniki itd.
  • Uspokojenie ruchu – na północnej części Habicha zastosowane zostaną wyniesione przejścia, które są wygodne dla pieszych, mało uciążliwe dla kierowców i bezpieczne dla wszystkich.
  • Oświetlenie – tutaj w zasadzie nic dodać, nic ująć. Nowe lampy LED, doświetlenie przejść, nie ma się do czego przyczepić.

Co się nie udało?

  • Przekrój drogi. Wygląda to jakby projektant najpierw zaprojektował dwupasmową ulicę, ale potem urzędnicy uświadomili mu, że Habicha będzie drogą lokalną, urywającą się na “Goplany” i “Silnikowej”, a nie przelotową. Ale ponieważ projekt już był wyrysowany, to po prostu dodał wysepki i namalował powierzchnie wyłączone z ruchu. Konsekwencja? Idiotycznie wielkie wjazdy do garaży zachęcające do parkowania za wysepką i ograniczania widoczności. Plastikowe wysepki i słupki wszędzie. Marnotrawstwo asfaltu i kostki w wielu miejscach. Podobno jednym z powodów tej decyzji był upór ciepłowników, że jezdnia musi być szeroka i łatwa do rozprucia na wypadek awarii. Jeżeli to prawda, to jest to dodatkowo żenujące – instalacje są zupełnie nowe, zepsują się pewnie nie wcześniej niż za kilkadziesiąt lat – ale mimo tego dostosowujemy do nich infrastrukturę.
  • Brak zjazdów przez pas rozdziału. Decyzja o tym, żeby droga miała dwie osobne jezdnie wynika wprost z planu miejscowego – projektanci nie mieli tutaj wyboru. Ale już decyzja o tym, żeby nie zrobić żadnych przejazdów poza ekokratkami dla straży pożarnej jest piramidalnie wręcz głupia. Ekokratki w ciągu dwóch lat będą kałużami błota, bo każdy dostawczak i SUV się tam pcha, stwarzając zagrożenie pożarowe dla okolicznych budynków. Za to mieszkańcy muszą krążyć dookoła całej ulicy za każdym razem, gdy chcą wjechać lub wyjechać z domu. Być może w docelowym układzie drogowym ma to swoje uzasadnienie – rozbicie ruchu między ulicami itd. Nie wiem. Ale w stanie obecnym jest to wyłącznie utrudnienie, jednocześnie zupełnie nieuzasadnione – bo przecież to nie jest ulica przelotowa, tylko lokalna. Więc skąd taki opór przed kolizyjnymi skrętami?
  • Brak wygrodzeń zieleni. To się bardzo szybko zemści – niestety mam niskie zdanie o wielu polskich kierowcach – jeżeli nie postawi im się płotu to wejdą w szkodę. Wiem, że moi czytelnicy tacy nie są, ale chyba dobrze wiemy, że to co piszę jest 100% prawdą. Także będzie trzeba powalczyć o wygrodzenia – choćby tymczasowe – bo inaczej zamiast zielonej alei będziemy mieli błoto i syf.
  • Uspokojenie ruchu. W wersji z plastikowymi wysepkami postawionymi losowo jest fatalne. Jest ich za dużo, są niewygodne, zarówno murowane progi jak i wyniesione przejścia są dużo łagodniejsze. Powinniśmy po oddaniu ulicy przez wykonawcę poprosić urząd o przemyślenie ich umiejscowienia – moim zdaniem powinny być wyłącznie przed przejściami dla pieszych.
  • Wysepkoza. Rozumiem wysepki w miejscach wynikających z przepisów – przed przejściami, przed wyjazdami z posesji. Ale jest kilka miejsc na ulicy, gdzie nie widzę żadnego uzasadnienia dla ich montażu. To raptem kilka miejsc postojowych, ale uważam, że sztuczne ograniczanie ich w tej sytuacji nie ma żadnego sensu. Ponownie – trzeba napisać do urzędu gdy ulica już będzie oddana i sprawdzić opcje.

Podsumowanie

Nie jest bardzo źle. W porównaniu do takiej Kompanii AK “Bałtyk” to jest lepsza ulica. Część problemów wynika z braku docelowego układu drogowego (gdyby istniało przedłużenie do Silnikowej, Giserska do ul. Szamoty itd, etc nikt nie narzekałby na “rundkę honorową” bo po prostu wracałoby się inną trasą niż wyjeżdżało). Niestety, część wynika wyłącznie z uporu ciepłowników i braku pomyślunku projektanta. Jak wynika z projektów, które otrzymałem wcześniej kolejny odcinek Habicha będzie już np. miał przejazdy przez pas rozdziału, których nie dało się zaprojektować na dwóch poprzednich – to chyba koronny dowód na to, że dało się je zaprojektować…

Czy mam pretensje do urzędników/projektantów? Trochę tak, ale bardziej wyznaję tutaj ideologię, którą dobrze oddał Rychu Peja w swoim flagowym hicie – “o to życie (…) miej do siebie pretensje”. Projekty widziałem wcześniej wiele razy, ale uwag nie zgłosiłem. Niby nie jestem inżynierem drogowym i nie mam obowiązku przewidywać głupot za projektantów, ale coś jednak można było przewidzieć. Szkoda, bo teraz to już po jabłkach.

Co można poprawić?

Jedno jest pewne – jak już ulice zostaną oddane na własność dzielnicy będzie trzeba zacząć badać, co z w/w wymienionych wad można poprawić. Moim zdaniem w zasięgu są:

  • reorganizacja ustawienia wysepek żeby wyszarpać kilka miejsc postojowych więcej;
  • demontaż części plastikowych progów;
  • ogrodzenie zieleni.

Zobaczymy, co na to drogowcy.