Kategorie
Parkowanie Ursus

Długi i nudny wpis o parkowaniu (czyli jak rozwiązać nierozwiązywalny problem)

Wszystko wskazuje na to, że najgorętszym tematem 2026 roku w Ursusie będzie parkowanie.

Jedni chcą parkować wszędzie i za darmo, uważają, że chodzenie jest tylko dla biedaków bez auta, a miasto na każdym kroku walczy z kierowcami.

Drudzy nie życzą sobie samochodów na chodnikach i zieleni, nie chcą przepychać się między źle zaparkowanymi autami.

Jedni chcą zieleń wycinać, bo jest niepotrzebna i nie ma z niej żadnej korzyści, drudzy chcą tereny zieleni powiększać, bo uważają, że w dzielnicy jest za dużo betonu.

Spór na pozór nie do rozwiązania.

Choć moim zdaniem tylko na pozór, a istota problemu leży gdzie indziej, niż się większości osób wydaje.

Chętnych do kulturalnej dyskusji i otwartych na wymianę poglądów zapraszam do lektury, pozostali mogą się wykazać w komentarzach (przynajmniej przez kilka minut, potem pozostanie już tylko opcja płakania, że niedobry radny blokuje za niewinność).

PS. Jeżeli nie chce ci się czytać długiej teorii i chcesz przejść wprost do propozycji rozwiązań, kliknij tutaj.

Słowem wstępu

Problem z parkowaniem niewątpliwie istnieje, i to niezależnie której strony się o to spyta. Strona “propiesza” wskaże regularne łamanie prawa przez kierowców, jazdę po chodnikach, cofanie na ślepo, rozjeżdżanie zieleni itd. Strona “prosamochodowa” – że trudno jest zaparkować, że biznesy upadają bo brak parkingów, że straż miejska i konfidenci czepiają się o nic, bo zawsze tak było i nikomu to nie przeszkadzało.

Moim zdaniem szansa na jakiekolwiek rozwiązanie problemu istnieje tylko w przypadku wysłuchania obu stron. Jeżeli ktoś twierdzi, że “zawsze tak było i nikomu nie przeszkadzało” to raczej nie jest na to otwarty. Te głosy w debacie moim zdaniem należy zatem ignorować.

Podobnie jak te o straży miejskiej i donosicielach. Gardzę mentalnością dresiarzy i kiboli, nie jest to mój target ani elektorat, nie zamierzam o nich zabiegać ani się przed nimi uginać.

Jak chcą coś tam sobie furczeć o sześdziesionach i komfidentach to ich sprawa.

Warto rozmawiać (z odpowiednimi ludźmi)

Cała reszta jest natomiast warta rozważenia. Niewątpliwie splot kilku czynników – wzrostu świadomości mieszkańców, wycinania “parkingów społecznych” (tzw. “dziadoparkingów”, czyli betonowych placów otoczonych siatką z budką przy wjeździe) pod nowe inwestycje, wprowadzenie opłat na parkingach supermarketów czy dostosowywanie ulic do obecnych przepisów wpływa na zmniejszenie podaży miejsc parkingowych.

Jednocześnie popyt jest wysoki, bo jak często jest argumentowane “te samochody z dnia na dzień nie znikną”. Uważam, że to stwierdzenie jest w 100% prawdziwe (choć w perspektywie kilku miesięcy część z nich pewnie faktycznie zniknie).

Dodatkowo, najważniejszy i podstawowy problem powodujący to, że w Ursusie nagle brakuje miejsc parkingowych jest banalnie prosty. W ciągu ostatnich 12 lat populacja Ursusa zwiększyła się z 55 tys. do 71 tys. i ciągle rośnie.

Do tego wskaźnik motoryzacji stale rośnie. Nawet po rewizji CEPiKU pod kątem “martwych dusz” (czyli dawno zezłomowanych albo wyeksportowanych samochodów) widać, że aut jest ponad 2x więcej niż w 2004 roku. Niezależnie od tego czy są to auta flotowe, leasingowe czy prywatne – zajmują one fizycznie miejsce przy ulicach lub w garażach. 

Tymczasem fizycznego miejsca jest nadal tyle samo co było, ulice nadal są tej samej szerokości (jeżeli ktoś planuje wyburzanie budynków pod ich poszerzanie to ponownie życzę powodzenia w budowaniu większości pod tym pomysłem), a parkingów ubywa z powodów wymienionych wcześniej.

Problem jest, rozwiązań nie ma

Problem więc istnieje, natomiast politykom najłatwiej jest go rozwiązywać po prostu szczując jedną grupę na drugą i robiąc swoje. Od czasu do czasu wykonują też pewne ruchy – nie nadmiernie gwałtowne – żeby pokazać, że próbują coś z nim zrobić. Do tych ruchów należy chociażby (odbywające się w ciężkich bólach) zwiększanie aktywności Straży Miejskiej albo wykonywanie zmian na ulicach wymaganych ustawowo. 

Jednak o jakichkolwiek bardziej śmiałych pomysłach nie ma mowy. Co do zasady władze miasta liczą na to, że problem sam się rozwiąże (np. poprzez tworzenie parkingów na terenach wspólnot) a winę zwali się w razie czego na aktywistów. Tym samym frakcji “prosamochodowej” zapewniają kozła ofiarnego, a frakcji “propieszej” minimalne zmiany na lepsze. Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. Jednocześnie w praktyce nie zmienia się za dużo, więc umiarkowany elektorat nie jest nadmiernie wkurzony.

Podobny mechanizm widzieliśmy w przypadku awantury o Stop Alko, tylko tam problem wybuchł Platformie Obywatelskiej w twarz do tego stopnia, że Tusk musiał się wściec i ustawić swoich radnych w szeregu, żeby zagłosowali tak jak trzeba.

Tyle, że bez odważnych rozwiązań nie będzie wymiernych efektów.

Sprzeczne interesy

Druga sprawa to rozbieżne interesy różnych grup społecznych. Jeżeli ktoś należy do frakcji “propieszej” (jak ja) i jeszcze do tego ma dzieci, to szerokie chodniki, oddzielone zielenią od jezdni są dla niego oczywistą korzyścią. Żeby to zrozumieć, trzeba po prostu swoje przejechać z wózkiem dziecięcym i wychodzić z rozbieganym dzieckiem za rękę. Jeżeli ktoś należy do frakcji “prosamochodowej” i dzieci nie ma, to pyta po co całe to zielsko, przecież by to można wybetonować, a jak chce się zieleni to można pojechać do parku. Prawda? To przecież takie proste.

Nie ma sposobu, żeby dogodzić w 100% obu tych stronom. Przy obecnych przepisach ponadto dużo łatwiej dogodzić pieszym niż kierowcom (pisałem o tym więcej w ostatnim tekście o słupkach – trudno odzwyczaić się od złych nawyków).

Inną grupą są właściciele lokali usługowych. Dla tych więcej miejsc parkingowych to jest oczywista korzyść w postaci darmowych miejsc dla ich klientów. Oczywiście nie dla wszystkich lokali, bo przykład Salut czy Baru Mlecznego “Ursus” pokazują, że niektóre biznesy świetnie funkcjonują niezależnie od miejsc postojowych (Salut jeden sezon przeżył bez ulicy pod oknami, a mimo tego do lokalu codziennie waliły tłumy). Natomiast można przyjąć, że dla wielu owszem, ma to znaczenie.

Problem w tym, że to nie jest koniecznie korzyść dla mieszkańców. Na co mieszkańcy Szamot narzekają najczęściej? Na korki. Czy zwiększenie liczby klientów przyjeżdżających do lokali usługowych autem by te korki zmniejszyło czy zwiększyło? Na to pytanie polecam odpowiedzieć sobie samodzielnie. Jeżeli ktoś nie potrafi sobie tego wyobrazić, to polecam wybranie się w okolice Factory podczas Jungle Night. 

Nikogo nie powinno dziwić, że mieszkańcy okolicy przedkładają swoje interesy (brak korków, wolne od aut chodniki, mniejszy ruch pod oknem) nad interesy właścicieli lokali i przyjezdnych (łatwość zaparkowania, łatwy tranzyt przez osiedle). Każdy kieruje się przecież swoim interesem.

Oczywiście są na to argumenty przeciwne – że więcej miejsc to więcej stabilnych biznesów dostępnych dla mieszkańców. Z tym się zgadzam, jest to konkretna korzyść. Jedyne z czym się nie zgadzam to z twierdzeniem, że tylko miejsca postojowe mają na to wpływ. Moim zdaniem jest to całkowite ekonomiczne foliarstwo i płaskoziemstwo. Według oficjalnych statystyk 80% biznesów w Polsce nie dożywa 5 lat. Jest absolutnie niemożliwe, żeby w każdym wypadku była to wina miejsc parkingowych. Niemożliwe jest też to, że Smyk na Szamotach zwinął się z braku miejsc parkingowych – bo znajdował się dosłownie przed największym parkingiem w okolicy. Po prostu biznesy czasem upadają i tyle. 

Doskonałym przykładem jest Due Monti, która borykała się od początku z problemami z obsadzeniem stanowiska pizzera, mieszkańcy narzekali na obsługę pod wpływem alkoholu, na ciągłe puszczanie disco polo w lokalu. Ostatecznie pizzeria się zawinęła, a jej miejsce zajął Bar Mleczny Ursus, który od pierwszego dnia stał się ogromnym hitem. 

W okolicy nie przybyło tymczasem ani jednego miejsca parkingowego.

Czy Orka i tapasy zwinęły się przez brak miejsc postojowych? Dopuszczam taką możliwość. Jednocześnie należy zaznaczyć, że dopóki działali, to działali dzięki temu, że obowiązujący od 2014 roku zakaz parkowania przy ul. Posag 7 Panien po prostu nie był egzekwowany. Zakaz ten był wpisany w plan zagospodarowania. Czy właściciele w/w lokali kiedykolwiek złożyli wniosek o korektę planu?

Niedocenione znaczenie klientów chodzących pieszo

Frakcja “prosamochodowa” nie wierzy również w to, że wygodne dla pieszych ulice zwiększają obroty pobliskich lokali, choć są na to badania (1) (2) (3), a najwyższe czynsze w Polsce nie bez powodu znajdziemy przy deptakach.

Niestety, na to już nic nie poradzę, to chyba jest po prostu kwestia wiary i ideologii. Natomiast według mojego serdecznego kolegi zajmującego się zawodowo m.in. automatycznymi pomiarami ruchu pieszego, ul. Posag 7 Panien jest jedną z najatrakcyjniejszych pod tym względem ulic w okolicy – badanie wykonano na zlecenie jednego z sieciowych sklepów działających na miejscu.

Ciężki los dostawcy

Trochę osobnym tematem są miejsca dla dostaw. Na ul. Posag 7 Panien wyszedł z tego skandal, bo miejsca dla dostaw zgodnie z pozwoleniami na budowę powinny być zapewnione z terenu osiedli. Czy są? Myślę, że wątpię.

Inna sprawa, że dostawcy wcale nie chcą za bardzo korzystać z takich miejsc. Są pod ciągłą presją pracodawcy, ciągle się spieszą i najchętniej podjechaliby pod sam lokal albo pod samą klatkę. Część z was pisze, że powinniśmy im pozwolić, bo są w pracy. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Jeździć po chodniku może tylko pogotowie i straż pożarna. Reszta nie ma do tego prawa. Istnieje zaawansowana technologia w postaci wózków, wielu dostawców z niej korzysta, jak ktoś nie potrafi to już nie jest mój problem.

Ja nie chcę żeby moje dziecko zostało zabite przez cofającego po chodniku dostawczaka i uważam, że skoro żyjemy w katolickiej Polsce, ostoi Cywilizacji Życia, to ten argument bije na głowę to, że pan kurier się zmęczy.

Osobiście ze “zwyczajowego” prowadzenia dostaw najmniej przeszkadza mi robienie tego z wyjazdów z posesji. Wiem, że wielu z Was tego nie znosi, ale póki co najmniej niebezpiecznych sytuacji widziałem właśnie w takich przypadkach. Po prostu i tak wszyscy jeżdżą po naszych wąskich ulicach powoli, więc wyjeżdżający zza dostawczaka samochód nie jest wielkim zaskoczeniem. Oczywiście, to jest pewien dyskomfort. Ale dla mnie dużo mniejszy niż dostawczak na chodniku.

Byłbym nawet skłonny, żeby delikatnie te wyjazdy poszerzyć pod kątem dostaw, choć pewnie wtedy miejsca te byłyby notorycznie zajęte przez parkujące tam auta (a do tego jest to niezgodne z przepisami).

Czy ktoś tu zginął???

To kolejny częsty argument. Po co wprowadzać tak drastyczne kroki? Przecież nikt tu nie zginął! Naprawdę chcecie czekać na to, aż dziecko waszego sąsiada zostanie zmielone na papkę przez ciężarówkę zanim wprowadzicie jakiekolwiek zmiany na ulicach? Naprawdę czekacie na to, aż staruszka zostanie potrącona przez cofającego dostawczaka? Jeżeli tak, to chyba nie mamy o czym rozmawiać, bo dla mnie to jakiś wyższy poziom znieczulicy i barbarzyństwa.

Wyciąć krzaki, to będzie miejsce na parking

To jeden z argumentów, który regularnie pada spod klawiszy frakcji “prosamochodowej”. Pomysł na pozór fajny. W praktyce? Niekoniecznie. Pozwolę się tutaj posłużyć przykładami praktycznymi. Założenia są proste. Dodajemy tylko miejsca, które można wytyczyć legalnie. Czyli odpada 10 metrów od skrzyżowania, od drogi pożarowej i miejsca dla pieszych. Poza tym przyjmujemy, że BZRD zgodzi się na każdą z naszych propozycji, a wytyczne Biura Architektury się nie liczą. Ile miejsc uzyskamy? Sprawdźmy to:

Jak widać da się wygospodarować więcej miejsc. Jest to fizycznie i prawnie możliwe. Jest z tego nawet całkiem przyzwoity uzysk, od 31 do 58% dodatkowych miejsc. Niektórzy sugerują, że na Habicha w okolicy Kompanii AK “Goplana” dałoby się wytyczyć miejsca w drugim rzędzie. Tyle, że tamtędy przebiega droga pożarowa. Jak chcecie skłonić urzędników do zmiany jej w miejsca parkingowe? Jak zdobędziecie na to pozytywną opinię Straży Pożarnej? Osobiście mogę tylko życzyć powodzenia.

Rozwiązania realistyczne

Jednym z rozwiązań jest zwiększanie liczby legalnych miejsc. Jak pokazywałem w sekcji o ulicach na Szamotach, to jest w ograniczonym stopniu możliwe (o ile przełamiemy opór Rady Warszawy oraz BAiPP i BZRD). Gorzej jest na starych osiedlach. Tam wiele miejsc funkcjonuje jako “zwyczajowe” (w praktyce nielegalne”), a część miejsc parkingowych jest wytyczona niezgodnie z obecnymi przepisami.

Czasami o takie miejsca upominają się mieszkańcy (przez zgłoszenia lub Budżet Obywatelski), czasem po prostu BZRD wymusza na dzielnicy ich likwidację. Co do zasady się z tym zgadzam. Życie ludzkie jest dla mnie wartością nadrzędną. Zwłaszcza życie i zdrowie dzieci.

Jednocześnie nie sposób zauważyć, że choć te działania są potrzebne, to po prostu zmniejszają podaż miejsc postojowych, choć popyt nadal pozostaje wysokim.

Więcej legalnych miejsc

Moim zdaniem miasto (przynajmniej w dzielnicach obrzeżnych) powinno podchodzić do kwestii wytyczania nowych miejsc w bardziej otwarty sposób. Jeżeli gdzieś można legalnie wytyczyć dodatkowe miejsca – to dlaczego stawiać temu opór?

Przykładem może być chociażby ul. Orląt Lwowskich, gdzie można by wytyczyć kilkadziesiąt miejsc kosztem wycięcia krzewów. Oczywiście żal mi tej zieleni, ale dużo bardziej będzie mi żal drzew na terenie RSMu, jeżeli spółdzielcy postanowią wyciąć je pod parkingi.

Godziny dla dostaw i sprawna Straż Miejska

Jeżeli chcemy, żeby dostawcy mieli zapewnione miejsca, jest jeden prosty sposób. Wystarczy wytyczyć na części miejsc pod lokalami miejsca tylko dla dostawców, dostępne w godzinach np. 8-11. Tyle, że żeby takie miejsca działały, potrzebne jest surowe egzekwowanie tych wymogów przez Straż Miejską (inaczej te miejsca będą notorycznie zajęte) oraz… dyscyplina wśród dostawców. 

Bo jeżeli przyjadą o 12, to nie będą mieć miejsca.

Rotacja, rotacja, rotacja

Podstawowy problem to rotacja. Na publicznych parkingach zalega mnóstwo aut, które nie są ruszane od tygodni, czasem miesięcy. Wystarczy spojrzeć jak wiele nich stoi teraz pod grubymi czapami śniegu. Nie wiem, czy to są auta na hobby, na handel, zapasowe, czy ktoś zaparkował na miesiąc bo wyjechał i nie chce wydawać na parking. Wiem tylko, że mnie to nie obchodzi. 

Miejsce w mieście jest towarem deficytowym i ograniczonym, trzeba w jakiś sposób się nim dzielić. Moim zdaniem najuczciwiej jest, żeby było przeznaczone dla mieszkańców okolicy oraz dla klientów okolicznych biznesów. Najlepszym sposobem na to jest wyznaczenie limitów czasowych (jak w Finlandii), czyli np. parkowanie do 3h w godzinach 9:00-16:00, poza tymi godzinami bez limitu. Część miejsc dostępna tylko za okazaniem identyfikatora mieszkańca.

To nie jest tak, że wszyscy na tym zyskają. Niektórzy na tych zmianach stracą. Kolekcjonerzy, właściciele flot aut służbowych, właściciele autokomisów, właściciele przyczepek reklamowych. Jest to jednak poświęcenie na które jestem gotów, ponieważ to ludzie, którzy albo mają drogie hobby (przepraszam chłopaki, ja też lubię graty, ale sami rozumiecie) albo bezpośrednio lub pośrednio zarabiają na tych miejscach postojowych. A skoro tak, to najwyższy czas urealnić koszty swojego biznesu i poszukać sobie miejsc prywatnych.

Miejsca dla mieszkańców i identyfikatory

Ostatnią sprawą są miejsca dla mieszkańców i identyfikatory. To rozwiązanie dla starych osiedli, gdzie miejsc notorycznie brakuje, bo nie ma pod nimi garaży podziemnych. Na ten moment to chyba jedyny sensowny sposób na wytyczanie dla nich miejsc, sprawdzony w dzielnicach w których obowiązuje Strefa Płatnego Parkowania Niestrzeżonego.

A, no i jeszcze SPPN. Wiem, że poparcie dla niej jest dużo niższe, niż dla ograniczeń czasowych, ale w obowiązującym porządku prawnym jest póki co jedynym rozwiązaniem na wymuszenie rotacji miejsc. Być może rząd dostrzeże potrzebę zmian legislacyjnych – ale póki co chyba za mało osób się tym tematem interesuje. Wbrew temu, co mówi Zarząd Dzielnicy, wiem z dobrego źródła, że ZDM umieścił już Ursus na liście priorytetów do wprowadzenia strefy, choć na dość odległym miejscu. 

Niemniej jednak trzeba się liczyć z tym, że strefa po prostu kiedyś do nas dotrze, czy tego chcemy, czy nie (ja chcę).

Słowem zakończenia

Każdy może wierzyć w to co chce. Ale warto, żeby kierował się w swoim działaniu faktami. Na takie osoby jestem otwarty i chętnie im pomogę. Na krzykaczach, partyjniakach i zaślepionych ideologią trollach mi nie zależy. Jeżeli uważasz, że jestem lewackim rowerowym radykałem to naprawdę nie musisz mnie czytać ani na mnie głosować. Ja sobie naprawdę świetnie poradzę bez ciebie. 

I tak, jak będziesz mnie obrażał to cię po prostu zablokuję. Mój profil na fejsie to nie jest oficjalny kanał komunikacji. Możesz sobie o to płakać do Przewodniczącego Rady, na grupach na fejsie i do samego Papieża. Nic to nie zmieni. Mój oficjalny email to kdaukszewicz@radni.um.warszawa.pl, poza tym są też dyżury radnych, a świetna ekipa Wydziału Obsługi Rady w razie czego połączy cię do mnie telefonicznie. Zapraszam do kontaktu w każdym momencie.

Jeżeli natomiast chcesz rozwiązania problemu i szukasz realistycznych rozwiązań, to serdecznie zapraszam do współpracy. Nie będzie to łatwe, bo Rada Warszawy rozpaczliwie próbuje nic w tej sprawie nie zrobić, a władze dzielnicy liczą na to, że spółdzielnie i wspólnoty wybetonują swoje podwórka i problem sam się rozwiąże. Ale jak na moje to wcale się nie rozwiąże.

Tym bardziej, że jeżeli dojdzie do budowy metra w Ursusie, to dopiero zacznie się Wietnam parkingowy, gdy mieszkańcy okolicznych miejscowości i osiedli będą próbowali zaparkować tuż pod stacją. Będzie się działo!

Kategorie
Ursus

Szamoty z drona – styczeń 2025

Od Świąt zostałem nowym pilotem drona na osiedlu. Będę co jakiś czas wrzucał tutaj kolekcję fotek, żeby dokumentować zmiany na osiedlu. Na pierwszy ogień idzie największa zima w historii osiedla.

Latam oczywiście legalnie, jestem już po kursie i rejestracji i zgłaszam loty w aplikacji DroneTower.

Kategorie
Ursus

Ursus Szamoty – Terminy budowy ulic

Zgodnie z obietnicą wrzucam mapę z aktualnymi terminami budowy ulic na Szamotach. Terminy są oparte o informacje publiczne z urzędu, mogą ulec zmianie i dotyczą przekazania drogi we władanie dzielnicy – to oznacza, że dana ulica może być wybudowana wcześniej!

Ostatnia aktualizacja: 10.10.2025 r.

Kiedy wybudują ulice na Szamotach?

Legenda

Ciemnozielone – ulice przejezdne, niekoniecznie gotowe (może np. brakować zatok parkingowych albo jednej warstwy asfaltu).
Jasnozielone – ulice przejezdne, w planach przebudowa, podpisana umowa lub pozwolenie na budowę.
Pomarańczowe – ulice nieprzejezdne, przebudowa w planach.
Czerwone – ulice nieprzejezdne, brak planów.

Q oznacza w którym kwartale roku możemy się spodziewać przekazania drogi w ręce dzielnicy lub miasta (budowa może nastąpić wcześniej!), Q4 = czwarty kwartał (październik-grudzień).

Chwilowo odpuściłem aktualizację mapy rowerowej, ale pewnie w końcu wróci na stronę.

Archiwum

Link do wersji 1.0
Link do wersji 1.1
Link do wersji 1.2
Link do wersji 1.3
Link do wersji 1.4
Link do wersji 1.5
Link do wersji 1.6
Link do wersji 1.7
Link do wersji 1.8
Link do wersji 1.9

Kategorie
Parkowanie Ursus

Wyniki ankiety parkingowej na Szamotach

W zeszłym miesiącu przeprowadziłem internetową ankietę dot. parkowania na osiedlu Szamoty. Oto opracowanie odpowiedzi.

Zastrzeżenia co do wyników: Choć w ankiecie wzięło udział ponad 1000 osób, nadal były to osoby wybrane spośród odbiorców fanpejdża, mający dostęp do Facebooka i chcący wziąć w nim dobrowolnie udział.

Liczba aut na gospodarstwo domowe:

60% badanych ma jedno auto, 32% – dwa, 2,9% – trzy, 1,3% – cztery lub więcej. Zaledwie 3,6% nie ma samochodu wcale.

Pokazuje to, że hipotezy o tym, że obecnie normą są dwa lub więcej samochodów w gospodarstwie domowym są chybione. Jednocześnie widać, że prawie wszyscy mieszkańcy mają samochody.

Dostępność miejsc parkingowych:

  • 75% respondentów uważa, że miejsc parkingowych na osiedlu jest za mało, 21% że w sam raz, 1% – za dużo.
  • 73% respondentów ma prywatne miejsce parkingowe, 19,4% dwa miejsca. Więcej niż dwa miejsca ma zaledwie 1,2% respondentów, a 6,1% – nie ma żadnego. 
  • 73% respondentów wystarczy miejsc prywatnych na swoje auta, 27% – nie wystarczy.

Pytanie o wynajmowanie miejsc postojowych niestety jest wadliwe, ponieważ nie uwzględniało od początku odpowiedzi “nie, bo go używam”. Jest więc obarczone błędem i przez to stoi w lekkiej sprzeczności z pozostałymi odpowiedziami. Zgodnie z odpowiedziami 65% nie wynajmuje miejsc parkingowych, bo je używa. 12,4% nie, bo nie ma miejsc, 14% tak, 7% nie chce się wynajmować miejsc.

Miejsca płatnego szuka 11,1% respondentów, a średnia cena którą byliby skłonni zapłacić to 214 zł miesięcznie (mediana 225 zł, zakres 20-500 zł).

Poparcie dla uregulowania parkowania:

Poparcie dla Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego to 50/50.

Poparcie dla rozwiązań typu 1,5 h parkowania za darmo – 80% popiera.

Nawyki transportowe:

Co mnie zdziwiło, aż 52,2% badanych często jeździ autem w obrębie osiedla. Zdziwiło mnie to, bo sam staram się tego unikać kiedy mogę, ale okazuje się, że preferencje pt. pieszo/autem rozkładają się właśnie w ten sposób.

Natomiast jeśli chodzi o dojazdy do pracy/szkoły/dzieci – pytanie było wielokrotnego wyboru, więc nie sumuje się do 100%. Jest to spowodowane faktem, że wiele osób nie porusza się każdego dnia tym samym środkiem transportu, a część ma charakter bardziej sezonowy.

  • 63% jeździ samochodem
  • 37% jeździ pociągiem
  • 18% jeździ autobusem
  • 14% jeździ rowerem
  • 12% chodzi pieszo
  • 1% jeździ motocyklem lub skuterem
  • …a 6% wcale.

Pytania otwarte

(Była możliwość udzielenia wielokrotnych odpowiedzi).

Powody parkowania na ulicy, a nie w garażu:

  • 30% – nie miało możliwości zakupu miejsca, 
  • 15% – nie kupiło miejsca ze względu na wysoką cenę, 
  • 15% – wskazuje brak miejsc do wynajęcia, 
  • 10% – lokal usługowy, 
  • 10% – dodatkowe auto służbowe w gospodarstwie domowym, 
  • 5% – wynajem mieszkania bez miejsca, 
  • 5% – zmiana sytuacji życiowej i konieczność kupna dodaktowego auta, 
  • 3% – problemy techniczne (za duże auto na platformę, zakaz wjazdu aut z LPG), 
  • 7% – inne problemy.

Jak poprawić sytuację z parkowaniem?

  • 40% – przeprojektowanie ulic,
  • 25% – SPPN / wymuszenie rotacji miejsc,
  • 25% – surowsze egzekwowanie prawa,
  • 20% – wyznaczenie miejsc dla dostaw i gości,
  • 15% – budowa więcej miejsc postojowych przez deweloperów,
  • 10% – usuwanie wraków,
  • 10% – zmiana zieleni przyulicznej w parkingi,
  • 5% – poprawa komunikacji miejskiej
  • 5% – aplikacje do dzielenia się miejscami i inne innowacje,
  • 5% – inne pomysły.

Po przeprowadzeniu ankiet chcemy podzielić się z Wami propozycjami rozwiązań – oczywiście inicjatywa w tym przypadku leży po stronie miasta, ale chcemy przynajmniej pokazać, że rozwiązania zgodne z obecnymi przepisami i dbające o interesy zarówno kierowców jak i niechronionych użytkowników ruchu są możliwe do wprowadzenia. 

Potrzeba jedynie woli politycznej i chęci pochylenia się nad problemem, który został oceniony w badaniach Barometru Warszawskiego najniżej ze wszystkich dostępnych opcji (tylko 31% badanych wskazało dostępność miejsc postojowych za zadowalającą).

Kategorie
Ursus

Podsumowanie Podsumowań Inwestycji w Ursusie

Być może ta strona nie jest nikomu do niczego potrzebna, ale uznałem, że dla porządku warto ją zrobić. Tutaj znajdziecie aktualną listę podsumowań inwestycji na Szamotach oraz nowszych podsumowań inwestycji w Ursusie. Początkowo zestawienia ukazywały się na moim blogu, obecnie publikujemy je na stronie BiZU.

2025:

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – sierpień/wrzesień 2025

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – lipiec 2025

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – czerwiec 2025

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – maj 2025

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – kwiecień 2025

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – marzec 2025

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – luty 2025

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – styczeń 2025

2024:

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – grudzień 2024

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – listopad 2024

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – październik 2024

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – wrzesień 2024

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – sierpień 2024

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – lipiec 2024

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – czerwiec 2024

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – kwiecień-maj 2024

Podsumowanie inwestycji w Ursusie – marzec 2024

Podsumowanie inwestycji na Szamotach – luty 2024

Podsumowanie inwestycji na Szamotach – styczeń 2024

2023:

Podsumowanie inwestycji na Szamotach – grudzień 2023

Podsumowanie inwestycji na Szamotach – listopad 2023

Ursus Szamoty – Aktualności – październik 2023

Ursus Szamoty – Aktualności – wrzesień 2023

Ursus Szamoty – Aktualności – wakacje 2023

Ursus Szamoty – Aktualności – maj 2023

Ursus Szamoty – Aktualności – kwiecień 2023

Ursus Szamoty – Aktualności – marzec 2023

Ursus Szamoty – Aktualności – styczeń-luty 2023

2022:

Ursus Szamoty – Aktualności – grudzień 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – listopad 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – październik 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – wrzesień 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – lipiec-sierpień 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – czerwiec 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – maj 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – kwiecień 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – marzec 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – luty 2022

Ursus Szamoty – Aktualności – styczeń 2022

2021:

Ursus Szamoty – Aktualności – grudzień 2021

No i tyle.

Inne projekty

Mapa inwestycji w Ursusie (pierwotnie tylko na Szamotach)

Mapa budowy ulic na Szamotach

Plan Zakładów Mechanicznych Ursus

Kategorie
Ursus

Dlaczego fotoradar w Jerozolimskich tak wkurza?

Jakiś czas temu w Alejach Jerozolimskich za ul. Ryżową stanął sobie fotoradar. Szybko stał się rekordzistą w liczbie zrobionych zdjęć, za czym poszła rzecz jasna fala mandatów karnych dla nieuważnych kierowców.

Mandat zaliczyć tam łatwo, bo Aleje Jerozolimskie od Ronda Zesłańców Syberyjskich aż do Ursusa mają charakter drogi quasi-ekspresowej – częściowo bezkolizyjnej, z wiaduktami, na której mało kto przestrzega formalnego ograniczenia prędkości do 70 km/h.

Ale już za al. 4 Czerwca 1989 r. Aleje Jerozolimskie z powrotem wjeżdżają “do miasta”. Zaczynają się zjazdy – do McDonaldsa (a w przyszłości również do ul. Prystora), na Rawską, Żywiecką, Ryżową, Starodęby, Spisaka, Sosnkowskiego. Potem znowu mamy węzeł o standardzie autostrady i znów jazdę przez kolizyjne skrzyżowania w Piastowie.

I tak już do samego Pruszkowa.

My Love For You Is Like A Truck

Na “kolizyjnych” odcinkach obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, poza nimi – do 70 km/h. Nie jest to jednak szczególnie intuicyjnie oznaczone (na Google Street View nie tak łatwo znaleźć znak informujący o starcie terenu zabudowanego) i przy polskim stylu jazdy łatwo to przegapić. 

Kierowcy reagują więc często wściekłością, a czasem również agresją – radar został już dwa razy zniszczony, raz przy pomocy tępego narzędzia, drugi raz przy pomocy siekiery. Ten drugi atak został nawet nagrany na wideo, dzięki czemu możemy zobaczyć bersekera z Ursusa w akcji.

Olaf, metal!

Nie szukam dla tego zachowania usprawiedliwienia, bo moim zdaniem usprawiedliwienia nie ma. Niszczenie fotoradarów czy znaków drogowych to przejaw ciężkiego frajerstwa, bo one i tak wrócą – jak nie z ubezpieczenia, to z podatków. Tak, również tych odprowadzanych przez niepokornych przestępców buntowników z tzw. woonerfawki.

O Dualistycznej Naturze Jerozoli

Natomiast widzę pewną niekonsekwencję w działaniu władz miasta i województwa. Ponieważ gdy mieszkańcy pytają o lewoskręt z ul. Sosnkowskiego, to zdaniem zarządców drogi jest to niemożliwe, ponieważ jest to droga kategorii głównej przyspieszonej, na której odbywa się szybki ruch pojazdów. 

Ten fragment al. Jerozolimskich jest zbyt bezkolizyjny, szybki i niebezpieczny na lewoskręt.

Ale już przy Ryżowej nagle jest to zwykła, miejska ulica o prędkości 50 km/h na której kierowców trzeba pilnować fotoradarem.

Ten fragment wymaga 50 km/h i nie jest zbyt szybki, niebezpieczny i bezkolizyjny na lewoskręt.

Gdzie tu sens? Gdzie logika?

Wiem, że za Sosnkowskiego zmienia się zarządca drogi (z Warszawy na Mazowsze), ale zwykły człowiek tego nie wie. Nie wie też, czym kierują się urzędnicy ustanawiając początek i koniec terenu zabudowanego. Zwłaszcza w tej okolicy. To potęguje poczucie wkurzenia.

Czas połknąć tę żabę

Moim zdaniem al. Jerozolimskie na odcinku Pruszków – Ursus (z wyłączeniem fragmentu przy A2) będą z roku na rok coraz bardziej przypominały miejską ulicę, niż wylotówkę.

Plany budowy nowych bloków przez inwestora LLC Retail tuż przy Alejach Jerozolimskich na wysokości ul. Starodęby.

Sorry, po prostu w tą stronę to zmierza – budowane są kolejne bloki, pobocza się cywilizują, dochodzi infrastruktura rowerowa. Wysokiej prędkości i bezpieczeństwa nie da się w takiej sytuacji pogodzić, są to rzeczy które się w mieście wzajemnie wykluczają.

Osiedle Pry100ra, jedno z kilku nowych osiedli mieszkaniowych które w ostatnich latach wyrosły wzdłuż Jerozolimskich – widok na węzeł z al. 4 Czerwca 1989 r.

A skoro tak jest, to zarządcy powinni się dogadać, czytelnie oznakować je na 50 km/h, dodać lewoskręt z Sosnkowskiego i przestać próbować siedzieć na dwóch stołkach jednocześnie, bo ani to wygodne ani zdrowe.

Podsumowanie

Wiem, że wielu kierowców – tych co lubią jeździć szybko, ale bezpiecznie – będzie niezadowolonych z takiego rozwiązania. Ale jest to w obecnej sytuacji jedyna rozsądna droga. Po prostu.

Skoro przez 30 lat wolności nie potrafiliśmy wyłączyć korytarza Jerozolimskich z zabudowy mieszkalnej, to teraz musimy znieść tego konsekwencje z godnością.

Bonus: Czy fotoradar ratuje budżet państwa?

Fotoradar nie jest maszynką do poprawy budżetu ani łupienia kierowców. Wpływy z mandatów w 2024 roku wyniosły w całej Polsce 1,13 mld zł. Dla porównania, akcyza przyniosła ponad 90 mld zł, a PIT – ponad 97 mld zł. A nie są to jedyne źródła przychodów budżetu państwa (ponad 555 mld zł).

Mówimy zatem o wartości dokładnie 0,2% przychodów budżetu państwa. To tak, jakby osoba zarabiająca przeciętne wynagrodzenie (ok. 6200 zł „na rękę”) dostała do ręki 12 zł 40 gr miesięcznie.

Kategorie
Ursus

Czy wiadukt na Gierdziejewskiego wreszcie znajdzie właściciela?

W okolicy września zeszłego roku mieszkańcy zaczęli zwracać uwagę na fatalny stan barier energochłonnych na wiadukcie na ul. Gierdziejewskiego. Postanowiłem zająć się sprawą, nie spodziewając się, jak bardzo nikt nie będzie chciał się do niego przyznać ani wziąć za niego odpowiedzialności.

Ale od początku.

Wiadukt w ul. Gierdziejewskiego został oddany do użytku w 2013 roku. Połączył Ursus z Bemowem i otrzymał status drogi powiatowej. Normalnie oznaczałoby, że zarządza nim i utrzymuje go Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie. Prawda?

Otóż nie.

Wiadukt (wraz z nasypami itd.) jest bowiem umieszczony wyjątkowo niefortunnie:

  • Pierwsze 270 metrów (od skrzyżowania z ulicą Leszczyńskiego) leży w Ursusie.
  • Kolejne 550 metrów leży w Powiecie Warszawskim Zachodnim.
  • Dalej ulica Gierdziejewskiego biegnie już wyłącznie przez dzielnicę Bemowo.

Ponieważ samorządy są w permanentnym kryzysie finansowym, nikt za bardzo nie chce łożyć na obiekty położone za granicą swojej gminy. I tym sposobem ok. 580 metrów drogi – nie mającej połączenia z żadnymi innymi ulicami i przebiegającej w większej części po wiadukcie – znalazło się bez zarządcy. A skoro nie ma zarządcy, to nie trzeba go naprawiać.

Bo i po co?

Ludzie listy piszą

21 sierpnia 2024 roku dostałem pierwszą odpowiedź na pismo o zniszczonych barierach od Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie.

ZDM stwierdził, że to nie ich obiekt i przekazał korespondencję do Ożarowa Mazowieckiego.

14 września 2024 roku odpisało mi biuro Burmistrza Ożarowa Mazowieckiego, przekazując sprawę do Zarządu Dróg Powiatowych.

4 października 2024 roku do akcji włączyła się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, pisząc do ZDP w Ożarowie, że oni tę drogę wybudowali i oddali, a teraz to już nie ich sprawa.

Jak również poinformowała mnie o w/w faktach.

14 października 2024 roku przyszła odpowiedź z Zarządu Dróg Powiatowych w Ożarowie Mazowieckim informująca, że nie wiedzą, kto utrzymuje wiadukt, natomiast za oświetlenie płaci gmina Ożarów Mazowiecki.

24 września 2024 roku Zarząd Dróg Powiatowych w Ożarowie Mazowieckim napisał do Starosty Powiatu Warszawskiego Zachodniego, że to nie jest ich droga i proszą o przekazanie wniosku o naprawdę do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

27 września 2024 roku Zarząd Dróg Powiatowych w Ożarowie Mazowieckim podtrzymał stanowisko, że to nie ich droga.

25 października 2024 roku Zarząd Oczyszczania Miasta w Warszawie bez ogródek przyznał, że sprząta i odśnieża wiadukt, ponieważ łączy dzielnice Warszawy i jeździ po nim komunikacja publiczna. Należy docenić, że jako chyba jedyny urząd po drodze ZOM wziął odpowiedzialność za coś, co jest oczywistym obowiązkiem stolicy.

17 grudnia 2024 roku Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie odpisał, że naprawił uszkodzenia na odcinku miejskim, a reszty nie naprawi, bo ma to zrobić Ożarów, a bezpieczeństwo mieszkańców stolicy im zwisa i powiewa. No, może nie dokładnie tymi słowami, ale sens zachowałem.

Był to efekt zgłoszenia całej sprawy do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, który ewidentnie nakazał ZDM zrobić coś w tej sprawie.

Co dalej?

Nie wiedząc, co zrobić w zderzeniu z takim urzędniczym betonem 11 lutego 2025 roku uznałem, że trzeba opisać całą sprawę i wysłać do Prezydenta Warszawy, Starosty Powiatu i Wojewody Mazowieckiego z krótkim wnioskiem – zmieńcie granice administracyjne, żeby ten piekielny wiadukt był w całości w Warszawie.Odpowiedź nadeszła póki co tylko z jednej strony.

7 marca 2025 roku Starosta Powiatu Warszawskiego Zachodniego, Pan Romuald Reszka wysłał do mnie bardzo grubą kopertę zawierającą 5 stron pisma oraz gruby wniosek o założenie księgi wieczystej dla działki na której znajduje się wiadukt.

W skrócie – Powiat argumentuje, że droga musi być w całości własnością jednego zarządcy i powinien nim być Zarząd Dróg Miejskich Warszawa (jako, że pozostała część Gierdziejewskiego jest drogą powiatową w zarządzie ZDM).

Żeby tak się stało, na początku marca złożono wniosek o założenie osobnej KW dla działek na których przebiega wiadukt oraz wpis w KW prawa własności na rzecz Miasta Stołecznego Warszawy.

17 marca 2025 roku Wojewoda Mazowiecki odpisał, że sprawa nie znajduje się w jego kompetencjach. Nie odpowiedział tylko Prezydent m.st. Warszawy, którego najwyraźniej takie głupoty jak bezpieczeństwo mieszkańców nie zajmują.

Tymczasowa naprawa

W dniu 28 maja 2025 r. na wiadukcie wreszcie pojawiła się ekipa miejska i przystąpiła do naprawy zniszczonych elementów. Można więc powiedzieć, że opłacało się truć w tej sprawie tyłek przez 9 miesięcy…

Niestety, organiczono się tylko do tymczasowego „zategowania”. Krótko mówiąc – walczymy dalej.

ZDM pyta o przejęcie wiaduktu

W dniu 22 września 2025 roku złożyłem interpelację ws. Wiaduktu w ciągu ul. Gierdziejewskiego, pytając Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie o to, kiedy wiadukt zostanie wreszcie przejęty przez miasto i kiedy zostaną wykonane naprawy barier energochłonnych.

ZDM odpowiedział, że skierował pismo do Biura Infrastruktury z prośbą o zajęcie stanowiska ws. przejęcia wiaduktu. Minęło więc 14 miesięcy, a póki co udało się tylko doprowadzić do tymczasowego zabezpieczenia lin…

Biuro Infrastruktury nie widzi podstaw do przejęcia

Dla odmiany 13 listopada 2025 roku Biuro Infrastruktury odpowiedziało koleżance Magdzie Kurzyńskiej (KO) – uważając, że nie ma podstaw do przejęcia wiaduktu poza granicami Warszawy. Nie wspomnieli też nic o działkach ani możliwej wymianie gruntów między Warszawą a Ożarowem.

Tym samym pozostaje nam już tylko jedno – protest. W związku z tym w Nowym Roku blokujemy wiadukt na części, która nie należy do Warszawy. Zobaczymy, kto się poczuje wystarczająco odpowiedzialny.

Kategorie
Komunikacja Miejska Ursus

Jaki układ komunikacyjny na północ od ul. Kompanii AK “Goplana”?

Póki co Rada Dzielnicy dała odpór Lex Deweloper firmy Strus. Jestem jednak przekonany, że projekt w tej czy innej formie wróci. 

W projekcie nowego Studium urzędnicy z BAiPP przewidzieli niemal całych Szamotach (z wyłączeniem Diamond Business Park, szkół czy CH Factory) zabudowę mieszkaniową.

Z kolei były wiceprezydent Olszewski w rozmowie ze mną w 2023 roku podkreślał, że zgodnie z wyliczeniami które przeprowadzili w Ratuszu nie ma już zapotrzebowania na dodatkową powierzchnię magazynową w tej części Warszawy – bo inwestorzy i tak preferują gminy ościenne.

Rysunek nowego studium – większość północnych Szamot to mieszkaniówka oznacza symbolem MU7, czyli skala zabudowy taka jak na Skoroszach.

Także podejrzewam, że w Planie Ogólnym północne Szamoty i tak będą przeznaczone pod mieszkaniówkę. Albo w całości albo częściowo.

Ale nawet jeżeli PO zostanie zmieniony po myśli Zarządu Dzielnicy i oprócz (lub zamiast) mieszkań powstaną tam punkty handlowo-usługowe, to mam złą wiadomość. One też będą potrzebowały wygodnego dojazdu. Kto mieszkał w okolicy Galerii Młociny czy dowolnego innego dużego obiektu handlowego wie, że to też są potworne generatory ruchu (wystarczy zobaczyć co się dzieje, gdy jest wyprzedaż w Factory żeby sobie uświadomić o co mi chodzi).

Co możemy z tym zrobić?

Na pewno nie można się nastawiać na to, że te tereny zostawią zostawione odłogiem. Mowa o dużych, niezabudowanych działkach w granicach Warszawy, blisko metra i kolei, według radnej Kurzyńskiej szacunkowo wartych ok. ćwierć miliarda złotych.

Miasto tego nie wykupi. Właściciel tego nie odpuści. Pozostaje zatem to co zwykle – planowanie.

Zastanawiałem się nad tym, jak można wpiąć północne Szamoty w układ komunikacyjny dzielnicy Włochy oraz reszty Ursusa i wyszły mi takie oto luźne propozycje:

Obie niestety mają tę samą wadę – są niezgodne zarówno z MPZP dla Szamot jak i dla Pól Karolińskich. Ale niezgodność ta nie jest duża i w praktyce dotyczy terenu skupionego dookoła działki oznaczonej jako C8.1 U/IC, czyli planowanej elektrociepłowni gazowej.

Jest technicznie możliwe, żeby ominąć ją od północy i za pomocą specustawy drogowej przeprowadzić drogę pomiędzy osiedlami Szamoty i Pola Karolińskie.

Ale są też inne wyzwania.

Zalety:

  • Dodatkowe przebicie do Nowolazurowej które mogłoby przejąć w większości rolę obecnej ul. Szamoty.
  • Ulica Habicha w roli drugiego kręgosłupa transportowego osiedla.
  • Stworzenie naturalnego ciągu komunikacyjnego – Wiadukt WD-64, Orląt Lwowskich, Henryka Brodatego, Leszczyńskiego, Licencyjna, Chrościckiego, al. 4 Czerwca 1989 r.

Wady:

  • Znacząco zwiększony ruch na Habicha (dotychczas ulica z dwóch stron ślepa i dość spokojna).
  • Nowiutki odcinek Habicha od Goplany do P7P będzie wymagał przebudowy – 3 metry szerokości nie wystarczą dla autobusów, brak zatok i przystanków.
  • Konieczność skorzystania ze specustawy drogowej, żeby zignorować MPZP dla Szamot i MPZP dla Pól Karolińskich.
  • Konieczność dogadania się z dwoma kłopotliwymi interesariuszami – Wojskiem Polskim i PKP PLK (obie instytucje mają działki na Polach Karolińskich w miejscu przedłużenia Chrościckiego, czyli ul. 4KDL).
  • Konieczność przekonania dzielnicy Włochy, że w/w rozwiązania nie wleją tranzytu w Chrościckiego (może skrzyżowanie z al. Czerwca powinno mieć same lewo i prawoskręty?)

Jak widać wady znacząco przewyższają zalety (przynajmniej w ich liczbie), ale IMO wysiłek jest wart podjęcia. 

Pytanie – co Wy o tym sądzicie?

Kategorie
Ursus

Plan BZRD na udrożnienie skrzyżowania przy Factory

W związku z licznymi interpelacjami i zapytaniami (w tym moją) Biuro Zarządzania Ruchem Drogowym w końcu przedstawiło jakiś plan udrożnienia feralnego skrzyżowania przy Factory. Niestety, bez dat i konkretów, ale coś przynajmniej się ruszyło.

Plan składa się z 6 punktów, które postarałem się nanieść na mapę.

  1. Budowa ul. Hennela do Traktorzystów z osobnymi pasami do skrętu i światłami. To już zaległe zadanie, według pierwszych szacunków miało być już gotowe, ale projektowanie się przeciąga i końca nie widać. Ma na celu zmianę rozłożenia ruchu.
  2. Jeden kierunek w ul. Szamoty (przynajmniej na początkowym odcinku) – czyli możliwy powrót na osiedle, a wyjazd z osiedla przez Hennela.
  3. Tunel Traktorzystów – Świerszcza („ciekawe skąd na to pieniążki”, ale koncepcja ciekawa).
  4. Wycięcie lewoskrętów z dróg podporządkowanych – czyli koniec z jazdą z Traktorzystów w stronę Bemowa i ze Świerszcza w stronę al. Jerozolimskich.
  5. Zaprojektowanie nowego układu skrzyżowania Traktorzystów – Szamoty.
  6. Dostosowanie programów sygnalizacji, budowa nowych jeżeli będą niezbędne.

Jak znajdujecie propozycje zmian?

Kategorie
Ursus

Ursus Szamoty – Aktualizacja Mapy

Nowa wersja mapy inwestycji na Szamotach już dostępna!

Link: Ursus – Tu było, Tu będzie

Zmiany:

  • Dodałem wszystkie Lex Deweloper o których wiem;
  • Aktualizacja stanu budowy osiedli;
  • Aktualizacja stanu budowy szkół i nowego DK;
  • Częściowa aktualizacja stanu budowy dróg;
  • Aktualizacja projektu Eko Parku oraz Nowego Bazarku Ursus;
  • Pierwsze osiedla poza Szamotami dodane do mapy (będzie ich więcej);

Mapę obejrzano w ciągu 3 lat ponad 420 tysięcy razy, co jest liczbą tak absurdalnie wielką, że aż trudno w to uwierzyć. Bardzo dziękuję za tak duże zainteresowanie projektem 😃