Zapowiedź rozpoczęcia prac przedprojektowych nad przedłużeniem linii metra M2 do Ursusa była pozytywnym zaskoczeniem. Ale metro to nie tylko korzyści, ale także utrudnienia oraz… szanse. Czy zdołamy je wykorzystać jako dzielnica?
Więcej niż kolej podziemna
Każdy kto śledził dotychczasowe perypetie z budową Metra Warszawskiego wie, że inwestycja ta to więcej niż tylko stacje i tunele. Metro przynosi także za sobą olbrzymie zmiany w infrastrukturze na powierzchni. Można powiedzieć, że to pewnego rodzaju “zadośćuczynienie” za kilka lat utrudnień podczas budowy.
Niestety, nie wszystkie dzielnice potrafiły dobrze to “zadośćuczynienie” wykorzystać. Podczas budowy centralnego odcinka M2 były nawet problemy z rewitalizacją ulicy Świętokrzyskiej (drzewa udało się uwzględnić w projekcie dopiero po naciskach aktywistów i dziennikarzy).
Praga-Północ totalnie przespała swoją szansę – ówczesne patologiczne władze dzielnicy nie zadbały nawet o to, aby Metro Warszawskie odnowiło zniszczone zaplecze budowy przy ul. Cyryla i Metodego (zrobiono to dopiero kilka lat później dzięki pieniądzom z… Budżetu Obywatelskiego).

Zmiany na Targowej były dalece niewystarczające (mimo gruntownej przebudowy ulica do tej pory nie ma nawet drogi rowerowej, brakuje zieleni oraz przejść dla pieszych, a w dawnych przejściach podziemnych szaleje dilerka i hazard), okolice metra Szwedzka zrewitalizował dopiero niedawno prywatny inwestor.

Co innego taki Targówek Mieszkaniowy, gdzie we współpracy z metrem elegancko odnowiono infrastrukturę drogową, urządzono piękny park i generalnie dopracowano okolicę na tip-top. Dwa różne światy oddzielone nasypem linii kolejowej.

Nie zmarnujmy tej szansy!
Przedłużenie M2 oznacza wybudowanie 3 nowych stacji – Ursus Północny, Szamoty, Ursus Niedźwiadek. Biorąc pod uwagę rozmieszczenie obiektów inżynieryjnych po drodze, moim zdaniem rozsądnym minimum byłoby ogarnięcie “przy okazji”:
Ulic Szamoty i Posag 7 Panien od skrzyżowania z Giserską po zajezdnię Mobilisu. Tutaj obowiązkowo powinny powstać chodniki po obu stronach, droga rowerowa i zieleń. Na Szamoty ponadto można by wybudować całkiem sporo miejsc postojowych – plan miejscowy tego nie zabrania, a okolicy uroku to nie ujmie. Okazja będzie nie byle jaka, bo oprócz prac nad metrem planowane są też prace związane z instalacjami podziemnymi pod ul. Szamoty.

Eko Parku i okolic ul. Wolności – ulica ma zostać przebudowana przez Urząd Dzielnicy w ciągu dwóch najbliższych lat, ale Eko Parkowi z całą pewnością przyda się odświeżenie. Gdyby wprowadzić do niego taki standard, jak na Targówku Mieszkaniowym – byłby cymes. Dodatkowo można się zastanowić, w jaki sposób zmienić ul. Czerwona Droga, chociażby żeby zapewnić przejście z jednej części Eko Parku do drugiej.

Ulic Keniga i Orląt Lwowskich – biorąc pod uwagę ile terenu zostało po dawnej pętli autobusowej, możnaby nawet rozważyć budowę kolejnego parkingu naziemnego w tym miejscu. Dzielnica upiera się, że takiej inwestycji prowadzić nie może – ale może RSM Ursus byłaby zainteresowana? Byłoby to na pewno dużo lepsze rozwiązanie niż wycinanie drzew między blokami i likwidacja miejsc parkingowych pod kolejne zjazdy na ul. Zagłoby. Dodatkowo możnaby uporządkować kwestie parkowania wzdłuż ul. Orląt Lwowskich.

Jak walczyć z dzikim “Park & Ride”?
Choć budowa metra przedstawiana jest wyłącznie w kategoriach korzyści, wiadomo, że niesie za sobą też różne wyzwania. Na te natury technicznej trudno wiele poradzić – jak trzeba wykopać dziurę w ziemi to trzeba, można co najwyżej poprowadzić dookoła niej objazd.
Można natomiast zrobić coś z parkowaniem. Dlaczego? Bo każda okolica, w której pojawia się metro, bardzo szybko zmienia się w darmowy parking P&R dla osób przesiadających się do metra. Dla miasta to oczywista korzyść – mniejsze korki, większe wpływy z biletów. Dla mieszkańców danej okolicy – niekoniecznie, bo wzrasta presja parkingowa w godzinach pracy, a jak wiadomo z parkowaniem już teraz nie jest zbyt różowo.
Jak sobie z tym poradzić? Na trzy sposoby.
- Pierwszy to budowa parkingów P&R – ten na Niedźwiadku zapewne zyska na atrakcyjności gdy już wybudowana zostanie stacja metra (choć uważam, że przez swoją lokalizację zawsze będzie pełnił funkcję lokalnego parkingu dla spółdzielców). Miejsce na ewentualny kolejny P&R widzę tylko na Włochach albo na działce gazowej na rogu Posagu 7 Panien i ul. Szamoty – choć w obu przypadkach niezbędna byłaby zmiana planu zagospodarowania.
- Drugi to zabezpieczenie podwórek i dziedzińców, co zapewne w przypadku Niedźwiadka zadzieje się “siłami spółdzielni”, a na Szamotach nie ma większego znaczenia (wszystkie wspólnoty i tak mają swoje szlabany).
- Trzeci to ograniczenia parkowania, czyli na warszawskie warunki – Strefa Płatnego Parkowania Niestrzeżonego. Alternatywą byłyby ograniczenia czasowe (czyli parkowanie za darmo, ale np. przez maksymalnie 2 godziny w godzinach od 8 do 16), choć nadal mam wątpliwości, na ile realne są one w Warszawie (będę to dalej sprawdzał).
Czy do budowy metra dojdzie?
Szczerze mówiąc – nie wiem. Jak do tej pory wszystkie prace przedprojektowe nad metrem w Warszawie kończyły się budową. Jeżeli miasto będzie w stanie zapewnić finansowanie (ok. 4 mld zł) dla tej inwestycji, to myślę, że do budowy dojdzie i to szybciej niż pierwotnie zakładałem (liczyłem na 2045, tymczasem nawet 2036 może być realnym scenariuszem).
Ktoś może napisać, że za wcześnie na dzielenie skóry na Niedźwiedziu. Zgadzam się z tym. Ale trzeba planować z wyprzedzeniem i przygotowywać się na to, że do inwestycji jednak dojdzie – tak, żeby podczas rozmów z Metrem Warszawskim o zakresie kontraktu móc podać konkretne wymagania dotyczące tego, co powinno się zmienić “na powierzchni”.



































