Kategorie
Ursus

Plan Zakładów Mechanicznych Ursus

Naniesienie wszystkich historycznych zabudowań Zakładów Mechanicznych Ursus na mapę Szamotów okazało się być długotrwałym i żmudnym zadaniem, z którym ostatnio mi nie po drodze. Ale nauczyłem się, że każde duże zadanie można wykonać „po kawałku”.

W tym przypadku pierwszym kawałkiem było połączenie mapy ZM Ursus ze znakomitej książki Jerzego Domżalskiego „Dzieje Ursusa w zarysie” (książka w wersji cyfrowej dostępna jest tutaj) w jedną całość. Efekt można podziwiać poniżej (numery łatwiej rozczytać otwierając oryginalny plik w wysokiej rozdzielczości).

Jaka to ulica?

Aby ułatwić współczesnym mieszkańcom okolicy orientację w terenie, dodałem także siatkę ulic – oryginalny plik w wysokiej rozdzielczości można pobrać klikając tutaj.

Legenda

Poniżej znajdziecie legendę do mapy. Niestety, przeznaczenia poszczególnych obiektów z niej nie poznamy – choć większość z nich nie wymaga wyjaśnień 😉

Co stało w miejscu mojego osiedla?

Dzięki mapie Szamotów i mapie Zakładów Mechanicznych można łatwo ustalić, jakie instalacje przemysłowe kiedyś zajmowały przestrzeń, na której stoi Twoje osiedle. Przygotowałem kilka przykładów dla ułatwienia 🙂

Next Ursus

W miejscu w którym stoi osiedle stała hala zakładu podwozia (nr 260).

Stacja Nowy Ursus

Na miejscu osiedla stała ogromna hala podzespołów silnika licencyjnego (nr 240).

Mój Ursus

Obszar zajmowany obecnie przez osiedle mieścił:

  • chłodnię kominową (nr 269),
  • pompownię wody obiegowej (nr 279),
  • kompresorownię (nr 243),
  • pompownię wody obiegowej (nr 320),
  • ładownię akumulatorów (nr 190),
  • pompownię wody (nr 194),
  • zmiękczalnię wody (nr 221),
  • zakład remontowo-energetyczny z narzędziownią (nr 156),

A w przypadku etapów 5-6:

  • kompresorownię (nr 155),
  • podstację energetyczną (nr 182),
  • pompownię wody z osadnikiem (nr 222)
  • stację uzdatniania wody (nr 184).

Ursus Centralny

Większą część osiedla zajmowała monumentalna kuźnia (nr 41) oraz malutki pawilon ciszy (nr 40).

Mniejszą część zajmowały:

  • Budynek odwadniania osadów (nr 287A),
  • Obiekt koagulacji ścieków (nr 288),
  • Osadnik ścieków technologicznych (nr 289),
  • Budynek usługowy z częścią energetyczną (nr 291),
  • Pomieszczenie uśredniania ścieków technologicznych (nr 290),
  • Spalarnia ścieków emulsyfikowanych (nr 293AB),
  • Nieznany budynek (nr 294).

Ursus Factory 3, 4, 6, 7

Na miejscu osiedla stały zabudowania elektrociepłowni (nr 159, 160).

Ursus Factory 5

Na miejscu bloku stał magazyn farb i lakierów (nr 167).

Centro Ursus

Na terenie osiedla znajdowały się zajezdnia lokomotyw (nr 171), oraz infrastruktura gazowa (nr 282, 283).

Kompleks Ursa

Na terenie osiedla znajdowały się obiekty nr 67, 90 i 162 czyli kolejno hala montażu ciągników ciężkich, magazyn-wiata oraz hala zakładu montażu.

Ursus Vita

Na terenie osiedla znajdowały się hala wydziału silnika (nr 116), hala bloku pędnego wydziału podwozia (nr 117).

NeoPolis

Na terenie osiedla znajdowała się hala wydziału silnika (nr 116).

Co dalej?

Cóż, będę powoli nanosił wszystkie informacje na mapę aż do uzyskania kompletnej mapy historycznej. Chcę także złożyć w tym roku projekt do Budżetu Obywatelskiego upamiętniający poszczególne części Zakładów Mechanicznych – jego kartę możesz znaleźć pod tym linkiem.

Mam nadzieję, że to opracowanie było dla Ciebie przydatne 🙂

Kategorie
Praga-Północ

Jak tanio zmienić swoją okolicę? PRZED / PO

Gdy wprowadziłem się na Pragę-Północ, początkowo denerwował mnie stan części przestrzeni publicznej. Szybko jednak zrozumiałem, że to połączenie wieloletnich zaniedbań i lekceważącego podejścia władz dzielnicy, w związku z czym liczenie na interwencję „z urzędu” może być skazane na porażkę.

Szybko przykuły moją uwagę ogródki prowadzone przez sąsiadów na miejskim terenie – w pasach zieleni przyulicznej, w podwórzach kamienic itd.

Ogródek sąsiedzki prowadzony przez sąsiadkę z ul. Zachariasza.
Ogródek sąsiedzki prowadzony przez sąsiadkę z ul. Zachariasza.

Uznałem, że skoro oni mogą zmieniać swoją okolicę, to dlaczego nie ja?

Większość z tych zmian powstała „na budżecie” – starałem się nie przeznaczać na rekultywacje więcej niż 100 zł miesięcznie, a wszelkiego rodzaju „materiały budowlane” (może poza farbą i wkrętami) zbierałem po okolicy.

Róg ul. Łochowskiej i Zachariasza

Rekultywacja zieleni, nasadzenia dokonane razem z sąsiadką, utwardzenie przedeptu oraz posadzenie pnączy na płocie.

Róg ul. Grajewskiej i Siedleckiej

Jeden z najbardziej pracochłonnych projektów – zbudowanie wyniesionej grządki ze znalezionego tu i ówdzie drewna, wypełnienie jej ziemią, utwardzenie przedeptu, odsianie trawy. Sadzonki dostarczyli sąsiedzi i sąsiadki z ul. Grajewskiej i ul. Siedleckiej 🙂

Zieleńce przy Łochowskiej

Zieleńce przy Łochowskiej wcześniej były rozjeżdżonymi „zwyczajowymi” miejscami parkingowymi. Musiałem o nie stoczyć trochę walki z co bardziej krnąbrnymi kierowcami (wyrywali sadzonki i paliki, odgrażali się z okien, toczyli tyrady na temat tego, jak rozszerzenie Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego zakorkuje Szmulki), którzy uważali, że parkowanie przy ulicy jest poniżej ich godności. Ostatecznie wszyscy przyzwyczaili się do zmian, a zieleń wróciła na Łochowską. 

Budżet Obywatelski

Nie wszystko trzeba robić własnymi rękami. Zmieniać okolicę można także za pomocą Budżetu Obywatelskiego. Wymaga to trochę wysiłku – m.in. zbierania podpisów pod listami poparcia, sprawdzania własności gruntu (projekty muszą być realizowane na gruncie miejskim!) oraz promowania projektu. Ale efekt wielokrotnie przebija efekty „partyzantki ogrodniczej” – zwłaszcza w krótkim terminie!

Ta ściana zmieniła się dzięki projektowi pt. "Zielone Ściany dla Pragi" autorstwa Roberta Migasa-Mazura i Anny Tomaszewskiej ze stowarzyszenia Porozumienie dla Pragi.
Ten zapuszczony zieleniec przy Otwockiej zmienił się dzięki projektowi "Więcej drzew i krzewów dla Pragi" autorstwa Karoliny Krajewskiej z Porozumienia dla Pragi.

Jak zacząć?

Przede wszystkim trzeba mieć kawałek zapuszczonego terenu blisko domu oraz sporo cierpliwości. Ogrodnictwo to gra długoterminowa, a miejskie zieleńce często są rozjeżdżane lub nawet przez zupełny przypadek niszczone. Nie ma co oczekiwać, że na ubitej, jałowej ziemi od razu wyrośnie bujny ogród – wszystkie powyższe przykłady to efekt co najmniej kilkumiesięcznej pracy.

Z całą pewnością mogę polecić Wam śledzenie profilu Miejska Partyzantka Ogrodnicza na Facebooku. Witek Szwedkowski który go prowadzi to naprawdę wspaniały facet, który ma ogromną wiedzę o zieleni miejskiej – z pewnością pomoże zacząć przygodę z obywatelskim (nie)posłuszeństwem 😉

Ale… czy to legalne?

W sumie nie. Ale też trudno znaleźć jakiś paragraf jednoznacznie tego zakazujący. Mówimy tutaj o przestrzeni publicznej, której utrzymanie jest obowiązkiem samorządu. Wyręczanie samorządu w obowiązkach trudno nazwać wykroczeniem, a co dopiero przestępstwem – zwłaszcza jeżeli chodzi o obowiązki takie jak utrzymanie zieleni.

Jedno mogę zapewnić – praskie zieleńce sąsiedzkie trzymają się mocno od wielu, wielu lat i nikt ich opiekunom nie robi problemów.

Kategorie
Różności

Jak NGO organizują sobie pracę? Wyniki ankiety

We wrześniu 2021 roku przeprowadziłem krótkie badanie ankietowe skierowane do członków działających w Polsce organizacji pozarządowych.

Chciałem poznać odpowiedź na pytanie, czy polskie NGO używają w swojej codziennej pracy komputerowych narzędzi do zarządzania projektami oraz technik zarządzania pracą lub/i projektem.

Uwagi metodologiczne

Z uwagi na ograniczony czas oraz zasoby, w badaniu zastosowałem tzw. dobór przypadkowy – oznacza to, że wniosków nie powinno uogólniać się wszystkie polskie NGO. Także wielkość próby (66 ankietowanych) nie uprawnia do przenoszenia wyników ankiety na całą populację. Badanie było raczej przyczynkiem do dalszych badań tematu oraz zachętą dla pozostałych zainteresowanych, aby zbadać go dogłębniej. 

Wyniki

Odpowiedzi na pierwsze pytanie – „Jak duża jest organizacja, w której działasz / pracujesz” udzieliło 66 ankietowanych. Większość ankietowanych (72,7%) działa w organizacjach o liczebności do 25 osób. 

Większość (72,7%) ankietowanych wpadło w kategorię do 25 osób. 16,7% zadeklarowało przynależność do NGO o liczebności 26-100 osób, a 10,6% - do NGO o liczebności powyżej 100 osób

Zaledwie 16,7% z nich jest częścią organizacji mającej od 26 do 100 osób, a jeszcze mniej, bo 10,6% – do organizacji mającej więcej niż 100 członków. Dzięki dodatkowemu pytaniu o nazwę organizacji (odpowiedzi na które zobowiązałem się nie upubliczniać) dowiedziałem się, że ankietę wypełnili członkowie co najmniej 47 różnych organizacji.

Jak wiele NGO korzysta z komputerowych narzędzi do organizacji pracy?

Aż 62,10% z ankietowanych (łącznie 41 osób) potwierdziło, że w swojej pracy wykorzystuje narzędzia komputerowe.

Odsetek osób, które odpowiedziały "tak" na pytanie o wykorzystanie komputerowych narzędzi do zarządzania pracą wynosi 62,1%

Co ciekawe, dwie z organizacji, które nie używają w swojej pracy komputerowych narzędzi zadeklarowały liczebność członków powyżej 100 osób. Wydaje to się być sprzeczne z intuicją, że bez zaawansowanych narzędzi mogą sobie radzić głównie organizacje o niewielkiej liczbie członków – okazuje się, że nawet duże NGO są w stanie organizować sobie pracę bez pomocy narzędzi komputerowych.

Z jakich narzędzi do organizacji pracy korzystają NGO?

Rzuca się w oczy dominacja Google Docs / Workspace (aż 32 wskazania na 41 odpowiedzi, co oznacza, że aż 78% ankietowanych wykorzystuje go w swojej działalności). Kolejne miejsca należą do Trello, Asany i MS Office 365, dalej zaczyna się już długi ogon pojedynczych odpowiedzi (CRS, Hack.md, Citrix24, Nozbe, Miro, Click Up, własny system).

Rozkład narzędzi wybieranych przez NGO: 32 wskazania dla Google Workspace, 9 dla Trello, 4 dla Asany, 3 dla Office 365 i 7 dla pozostałych (po jednym narzędziu).

Dla zdecydowanej większości (85,40%) korzystanie z komputerowych narzędzi nie wynikało z pandemii COVID-19.

Jakie narzędzia do komunikacji wykorzystują NGO?

Podobnie jak w przypadku narzędzi do zarządzania projektem, w ścisłej czołówce znalazły się komunikatory popularne oraz darmowe.

21 wskazań - Facebook Messenger, 15 - WhatsApp, 9 - Zoom, 8 - MS Teams, 7 - Google Meet, 3 - Telegram, 2 - Slack, 4 - pozostałe.

Można także wnioskować, że bezpieczeństwo komunikacji nie było priorytetem dla ankietowanych. Uchodzący za bezpieczny komunikator Telegram wskazało zaledwie 3 badanych, podczas gdy znane z problemów z bezpieczeństwem Messenger i WhatsApp zebrały ich łącznie 36, pozostawiając resztę stawki daleko w tyle. Popularny komunikator biznesowy Slack zebrał zaledwie 2 wskazania.

W „długim ogonie” pojedynczych wskazań znalazły się komunikatory Jitsi, Discord, Clickmeeting oraz niegdyś potężny Skype.

Jakie techniki wykorzystują NGO?

Ostatnim pytaniem na które mogli odpowiedzieć ankietowani członkowie organizacji pozarządowych było to, jakie metody i techniki zarządzania pracą i projektem wykorzystują w swojej codziennej pracy. Ponieważ było to pytanie wielokrotnego wyboru, wyniki nie zostały przeliczone na wartości procentowe.

Najpopularniejszą techniką pozostaje lista zadań, na którą wskazało aż 35 ankietowanych. Kolejne pod względem popularności było spotkanie tygodniowe (24 wskazania), a następnie tablica Kanban (5 wskazań), osie czasu i mapy drogowe (4 wskazania) oraz wykresy Gantta (2 wskazania).

Zdecydowanie najpopularniejszą techniką spośród wszystkich wskazanych pozostaje lista zadań, na którą wskazało aż 35 ankietowanych. Kolejne pod względem popularności było spotkanie tygodniowe (24 wskazania), a następnie tablica Kanban (5 wskazań), osie czasu i mapy drogowe (4 wskazania) oraz wykresy Gantta (2 wskazania).

Po jednej odpowiedzi zebrały następujące metody i techniki:

  • Spotkania codzienne (daily)
  • Lean
  • Metoda ścieżki krytycznej
  • Harmonogramy rzeczowo-finansowe
  • Analiza Insights i danych statystycznych
  • Spotkania comiesięczne

Pięciu z ankietowanych zadeklarowało natomiast, że w ich organizacji nie korzysta się z żadnej konkretnej metody.

Podsumowanie

Badanie ankietowe wskazuje na wysoki poziom wykorzystania przez NGO komputerowych narzędzi do zarządzania pracą oraz komunikatorów i rozwiązań do telekonferencji. Dominują narzędzia darmowe i ogólnodostępne, choć zdarzają się odstępstwa od tej normy. Bezpieczeństwo komunikacji nie jest dla ankietowanym priorytetem.

Wykorzystanie narzędzi komputerowych nie jest bezpośrednio związane z pandemią COVID-19 – większość ankietowanych korzystała z tego typu rozwiązań już wcześniej. Ponadto nie widać żadnych istotnych różnic w odpowiedziach pomiędzy przestawicielami ogółu NGO a ruchów miejskich.

Wbrew oczekiwaniom, okazuje się, że przedstawiciele NGO chętnie korzystają także z technik zarządzania pracą, i choć większość z nich to techniki stosunkowo proste, zdarzają się także bardziej skomplikowane rozwiązania.

Kategorie
Komunikacja Miejska

Jaka jest przepustowość buspasów?

Ratusz ruszył ostatnio z kopyta z akcją wytyczania wydzielonych pasów dla autobusów na stołecznych ulicach. To ruch zgodny z oczekiwaniami większości mieszkańców – według badań zleconych przez Polski Alarm Smogowy w 2021 roku aż 68 proc. ankietowanych (więcej o badaniu i jego podstawach metodologicznych przeczytacie tutaj) opowiedziało się za wytyczaniem dodatkowych buspasów w Warszawie.

Wyniki nie powinny dziwić – mimo pandemii aż 61 proc. ankietowanych korzysta w swoich codziennych podróżach z komunikacji publicznej, z których spora część robi to mimo okazjonalnego korzystania z samochodu.

Mimo tego, w sieci nie brakuje głosów radykalnie przeciwnym wytyczaniu osobnych pasów dla autobusów. Ale czym właściwie są buspasy?

ABC buspasa

Buspas to wydzielony pas ruchu, którym mogą poruszać się wyłącznie pojazdy komunikacji publicznej oraz pojazdy uprzywilejowane – takie jak policja, pogotowie ratunkowe czy straż pożarna. W Warszawie na buspasach mile widziani są też motocykliści oraz pojazdy Miejskiego Transportu Osób Niepełnosprawnych.

Za jazdę po pasie dla autobusów pojazdem do tego nieuprawnionym grozi wyjątkowo łagodna sankcja, raptem 100 złotych mandatu. Tyle teorii.

Jaka jest przepustowość buspasa?

Częstym argumentem przeciwników buspasów jest “ograniczenie przepustowości ulicy”. Jak można jednak łatwo policzyć, przepustowość ulicy liczona w przewiezionych pasażerach na godzinę (a nie pojazdach) po wprowadzeniu buspasów rośnie.

Przykładem niech będzie niesławna Dolina Służewiecka, jeszcze niedawno jedna z najbardziej zakorkowanych dróg w Warszawie. Po budowie tunelu Południowej Obwodnicy Warszawy ruch w Dolince gwałtownie spadł. Urzędnicy zamiast czekać, aż poziom ruchu wróci do wcześniejszych wartości, postanowili wytyczyć na ulicy buspas. Od razu rozległy się głosy, że rozwiązanie to “ograniczy przepustowość”.

Przepustowość komunikacji publicznej a indywidualnej

Jak to wygląda w praktyce? Z badań ruchu prowadzonych automatycznie przez ZDM (wartości można sprawdzić tutaj) wynika, że liczba pojazdów jadących w szczycie Dolinką Służewiecką wynosi maksymalnie 3281. Nierealistycznie załóżmy, że ciężarówki i dostawczaki nie istnieją, więc są to wyłącznie samochody osobowe. W 2016 roku jednym autem osobowym poruszało się po Warszawie średnio 1,3 osoby.

Przepustowość 3 pasów ruchu: 3281 * 1,3 = 4265 osób.

Doliną Służewiecką porusza się także w szczycie 36 autobusów na godzinę – 32 przegubowe i 4 pojedyncze. Jak wiadomo, komunikacja miejska w szczycie jest zatłoczona. Przyjmuję zatem maksymalne dopuszczalne wartości zapełnienia autobusów – 170 osób w przegubowcu i 100 w “krótkim”.

Przepustowość buspasa: 32 * 170 + 4 * 100 = 5840 osób.

Jak widać, buspas pozwala przewieźć o ponad 1500 osób więcej na godzinę jadących w ponad 3000 pojazdach mniej. Przekłada się to na dużo mniejsze emisje podgrzewającego atmosferę CO2 oraz szkodliwych dla ludzkiego zdrowia gazów.

“Ale przecież pasażerowie autobusów już tamtędy jadą!”

To prawda. Ale każdy kto jechał w szczycie Doliną Służewiecką wie, ile czasu tracą. W praktyce oznacza to, że ulicą przejeżdżało na godzinę mniej autobusów niż faktycznie widniało w rozkładzie.

“No dobrze, ale przecież teraz korków nie ma, więc po co buspas?”

Spokojnie, wrócą. To zjawisko nazywa się ruchem indukowanym (źródło: https://bit.ly/3zfB4Lj, s. 11). Pusta ulica? Ok, zamiast komunikacji publicznej wybiorę samochód, dojadę na miejsce szybciej. Efekt ten z czasem się kumuluje, aż w końcu droga staje się zupełnie tak zatłoczona jak przed otwarciem obwodnicy, dobudowaniem kolejnego pasa itd.

Przeznaczenie jednego pasa z trzech pod komunikację zbiorową zanim to nastąpi po pierwsze zmniejszy napływ “nowych” aut, a po drugie zapobiegnie protestom przeciwko jego wytyczaniu w przyszłości.

Buspasy – budować czy wytyczać?

W dyskusji dotyczącej buspasa w Dolinie Służewieckiej pojawiają się też głosy, żeby nie wytyczać a dobudowywać nowe buspasy. Jest to problematyczne z kilku powodów.

  1. Budowa nowych dróg kosztuje. Dobudowanie buspasa to nic innego jak zbudowanie jednego pasa drogi. Samorządy dzięki Polskiemu Ładowi nie będą miały w najbliższych latach zbyt dużo pieniędzy. Czy lepiej wydać je na nowe, brakujące połączenia albo remonty zaniedbanych dróg czy na poszerzanie istniejących arterii?
  2. Budowa nowych dróg zajmuje czas. Wytyczenie buspasa to miesiąc, budowa dodatkowego pasa – rok lub więcej (w zależności od zakresu przebudowy, konieczności wykupu nieruchomości itd.).
  3. Poszerzanie dróg też ma ujemny wpływ na ich przepustowość. Tak długo jak mówimy o drogach kolizyjnych, każdy dodatkowy pas ma swój konkretny koszt – mianowicie cykl trwania świateł dla pieszych. Im większą odległość muszą oni pokonać, tym cykl będzie dłuższy. Oznacza to ni mniej ni więcej jak dłuższe czerwone dla aut, autobusów, ciężarówek itd.
  4. Nie każdą ulicę da się poszerzyć. O ile w Dolinie Służewieckiej znalazłoby się miejsce, życzę powodzenia w wytyczaniu dodatkowego pasa na ulicach pokroju Puławskiej – piesi nadal muszą mieć którędy chodzić, nie zaszkodzi też zachowanie przynajmniej części miejsc parkingowych.
  5. Można wytyczać trambuspasy, ale też nie wszędzie się one zmieszczą. Na niektórych liniach jeździ tak dużo traamwajów, że dołożenie dodatkowych pojazdów spowodowałoby tylko większe opóźnienia – przykładem jest np. mocno obłożony most Poniatowskiego.

Problemy z buspasami

Oczywiście nie jest tak, że buspasy są lekiem na całe zło stołecznej komunikacji. Gdzieniegdzie rozwiązanie to bywa problematyczne – szczególnie w miejscach, gdzie przecina się wiele relacji i pojazdy włączające się do ruchu blokują autobusy na wydzielonym pasie – szczególnie widoczne jest to na krótkim odcinku al. Jerozolimskich tuż przed Rondem Zesłańców Syberyjskich w stronę centrum.

To jednak tylko częściowo wina samego buspasa – prawdziwym problemem jest zły projekt drogi połączony z cięzkim ruchem, przez który pojazdy próbujące zmienić pas blokują pozostałe pojazdy.

Jednocześnie daleki jestem od lekkomyślnego krytykowania buspasa w tym miejscu – inżynierowie ruchu z pewnością znają się na tym lepiej ode mnie (oraz od różnej maści muzyków, dziennikarzy motoryzacyjnych et consortes).

Podsumowanie

Buspasy to tani sposób zwiększenia przepustowości drogi – jeden pas dla autobusów jest w stanie zapewnić szybki transport ponad 1500 osobom więcej niż trzy pasy dla komunikacji indywidualnej, jednocześnie angażując do tego zadania o ponad 3000 pojazdów mniej.

Choć buspasy same w sobie nie mogą być podstawą systemu transportowego miasta (to zadanie musi pełnić komunikacja szynowa), są w stanie znacząco podnieść jego sprawność i zmniejszyć opóźnienia spowodowane staniem autobusów w korkach.

PS. Dziękuję Robertowi Migasowi-Mazurowi za inspirację oraz użytkownikom forum SkyscraperCity – Jacek2000 i mkm101 – za wykonanie sporej części pracy z danymi.

Kategorie
Praga-Północ

Więcej drzew przy Trasie Świętokrzyskiej

Tymczasem na Kijowskiej…

Zieleń Warszawska poinformowała, że pozostałe 10 z 20 zamówionych na Kijowską drzew zostanie posadzonych na wiosnę, w związku z brakami dużych drzew u producentów. Wygląda na to, że stołeczna akcja #miliondrzew wyczyściła rynek na dobre 😉

O nasadzenia na Kijowskiej (odcinek od pętli tramwajowej do ulicy Objazdowej) starałem się u urzędników Zieleni Warszawskiej (oraz Tramwajów Warszawskich i firmy Strabag, z którymi trzeba było skonsultować nasadzenia) od listopada 2019 roku.

Pozować ze szpadlem uczyłem się od radnego Grzegorza Walkiewicza 😉

Wcześniej zabiegało o nie także stowarzyszenie Porozumienie dla Pragi, a wspierał nas w tym wszystkim praski radny Mariusz Borowski. Dziękuję wszystkim zaangażowanym!

Kategorie
Ursus

Co z nowym Ośrodkiem Kultury w Ursusie?

Wygląda na to, że wielkimi krokami zbliża się budowa nowego Ośrodka Kultury przy ulicy Gierdziejewskiego w Ursusie. Jak wynika z ostatnich wieści z Urzędu Dzielnicy Ursus m.st. Warszawy, Rada m. st. Warszawy przychyliła się do wniosku o zwiększenie środków na inwestycje, w tym m.in. 50 mln zł na budowę nowego domu kultury przy ulicy Gierdziejewskiego.

Najważniejsze informacje

Budowa ma mieć miejsce w latach 2022-2025. Dom Kultury będzie wybudowany na trójkątnej działce między ul. Gierdziejewskiego i ulicą Silnikową.

Lokalizacja nowego Ośrodka Kultury w dzielnicy Ursus.

Jak można przeczytać na stronie Urzędu Dzielnicy:

„Ośrodek kultury będzie obiektem 4 kondygnacyjnym z garażem podziemnym. Na szczycie budynku powstanie ekologiczny, zielony dach z przeznaczeniem rekreacyjnym i sceną letnią. Największymi i najważniejszymi pomieszczeniami okażą się sala widowiskowa na około 500 osób oraz sala kinowa na około 150 widzów.

W obiekcie nie zabraknie pomieszczeń warsztatowych, profesjonalnie zaadoptowanych do działań twórczych, w których mieszkańcy będą mogli uczyć się m.in. tańca, śpiewu, rzeźby, czy malarstwa.

W budynku wykorzystane zostają odnawialne źródła energii, w tym panele fotowoltaiczne, gruntowy powietrzny wymiennik ciepła, czy pompy ciepła”.

Wizualizacja nowego Ośrodka Kultury w dzielnicy Ursus.

Co z drzewami rosnącymi na działce?

Działka obecnie tworzy jeden z dzikich zieleńców na Szamotach. Zapytałem Urzędu Dzielnicy, w jaki sposób budowa Ośrodka Kultury będzie oddziaływała na okolicę i czy inwestor będzie starał się przynajmniej częściowo zachować zielony charakter działki.

Z odpowiedzi wynika, że… nie za bardzo. Na działce rośnie obecnie 99 drzew i 97 krzewów – niestety większość z nich będzie musiała zostać wycięta. W ramach projektu przewidziano zachowanie 6 sztuk starodrzewu, nasadzenie 16 nowych, młodych drzew, jak również ok. 1000 m2 krzewów oraz ok. 470 m2 łąki kwietnej.

Na pocieszenie dodam, że większość z dziko rosnących na działce drzew to inwazyjne i łamliwe klony jesionolistne.

W ramach rekompensaty za wycinkę Urząd Dzielnicy wykona także nasadzenia zastępcze w zamian za wycięte drzewa – ich skalę poznamy dopiero po złożeniu wniosku o wycinkę, którego można się spodziewać w pierwszym kwartale 2022 roku.

Pozostałe informacje:

Kategorie
Ursus

Ursus Szamoty – Aktualizacje, Grudzień 2021

Informacje z Urzędu Dzielnicy Ursus m. st. Warszawy.

1. Dokończenie ulicy Edwarda Habicha jest planowane na II połowę 2023 roku.

2. Dokończenie ulicy Herbu Oksza planowane jest na rok 2026. Obecnie gotowa jest część od Kompanii AK „Goplana” do Posagu 7 Panien oraz krótki kawałek od ul. Dyrekcyjnej. Odcinek od Dyrekcyjnej do Silnikowej zostanie ukończony już w drugiej połowie 2023 roku.

3. Budowa szkoły podstawowej przy ulicy Posag 7 Panien póki co jest nadal w przygotowaniu, stołeczny Ratusz dogaduje się z Ronsonem ws. zmiany planu zagospodarowania.

4. Zespół szkolno-przedszkolny przy Hennela – budowa w latach 2022-2023 (tyczy się przedszkola), przedszkole ma mieć 6 oddziałów na 150 dzieci, kolejny etap to podstawówka na minimum 700 uczniów, budynek dwupiętrowy.

5. Póki co nie ma środków na przeniesienie „Bazarku Ursus” w róg torów kolejowych, al. 4 czerwca 1989 i ul. Traktorzystów, ale nadal pozostaje to w planach.

6. Przebudowa ul. Posag 7 Panien – póki co brak konkretnych dat dla całej ulicy, ale odcinek od ulicy Szamoty (przy PKP Ursus Północny) do okolic inwestycji Next Ursus ma być gotowy do końca 2023.

PS. Często pojawia się pytanie o niepołączony z niczym wiadukt WD-64 z Ursusa do Piastowa. Zgodnie z tym, co pisze pani radna Anna Lewandowska (polecam dać lajka), prace trwają i mają szanse być zakończone w 2023 roku.

PS2. Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak okolica wygląda obecnie, polecam to nagranie:

Kategorie
Praga-Północ

Kamil Ciepieńko – praski radny grozi pobiciem, a potem pomawia [OŚWIADCZENIE]

Kalendarium sprawy:

8 listopada 2021 – radny Ciepieńko grozi mi po spotkaniu ws. rozszerzenia SPPN. Informuję o zdarzeniu Dzielnicową Komisję Dialogu Społecznego i Biuro Zgodności Urzędu Miasta.
9 listopada 2021 – opowiadam o zdarzeniu przed Dzielnicową Komisją Dialogu Społecznego, której członkowie sugerują mi poinformowanie o nim odpowiednich służb.
17 listopada 2021 – składam oficjalne zawiadomienie do prokuratury w sprawie pogróżek. Dla bezpieczeństwa swojego i swojej rodziny upubliczniam je na Twitterze.
23 grudnia 2021 – w związku z wezwaniem z policji, składam zeznania w sprawie.
27 grudnia 2021 – radny Ciepieńko publikuje artykuł, w którym twierdzi, że mu groziłem. Składam oświadczenie w sprawie kłamstw publikowanych w “Przeglądzie Praskim”.

Pogróżki ze strony radnego

8 listopada 2021 r. w godzinach 18-20 w Domu Kultury Praga (filia w pałacyku Konopackiego) przy ul. Konopackiej 11/13 odbyło się spotkanie informacyjne dla mieszkańców w sprawie Strefy Parkowania Płatnego Niestrzeżonego. Wziąłem w nich udział jako jeden z mieszkańców naszej dzielnicy.

W spotkaniu uczestniczyli również m.in. Wanda Grudzień z naszego stowarzyszenia ”Porozumienie dla Pragi”, radni Grzegorz Walkiewicz, Karol Szyszko, Jacek Wachowicz czy Kamil Ciepieńko – którego “na żywo” widziałem po razy pierwszy. Na spotkanie informacyjne przybyłem z moim dwuletnim synem – żona w tym czasie była jeszcze w pracy.

Ze względu na ożywiony charakter dyskusji musiałem dość długo czekać na swoją kolej, by móc zabrać głos. Po skończonej wypowiedzi, ubrałem syna i wyszliśmy z budynku, aby udać się do domu. Po wyjściu z części podziemnej budynku, zanim jeszcze zdążyłem wejść po schodach na górę, ku mojemu zdziwieniu, pojawił się przy nas radny Ciepieńko.

Zaczął mi grozić, że “dojedzie mnie” za wpisy w internecie dotyczące (sic!) pomawiania mojej osoby przez niego. Dodał też, żebym “nie czuł się tu bezpiecznie”. Był napastliwy i nie pozwalał mi odejść, choć trzymałem na rękach swojego syna. Całe zdarzenie zostało uchwycone na kamerach monitoringu, w które wyposażony jest Pałacyk.

Zawiadomienie prokuratury

Po powrocie do domu, jeszcze tego samego wieczoru, opisałem całą sprawę i zgłosiłem m.in. do Biura Zgodności Urzędu Miasta (odpowiada m.in. za koordynowanie działań w zakresie funkcjonowania Kodeksu etyki pracowników Urzędu i nadzór nad realizacją Procedury reagowania na zidentyfikowane przypadki nadużyć) oraz do północnopraskiej Dzielnicowej Komisji Dialogu Społecznego (stowarzyszenie Kocham Pragę, którego wiceprezesem jest Ciepieńko, jej członkiem DKDS na Pradze). Oto treść e-maila wysłanego “na gorąco”, 8 listopada, tj. jeszcze tego samego dnia, o godzinie 19:46 do Biura Zgodności Urzędu Miasta:

Dzień dobry, dziś ok. godziny 19:30 po konsultacjach społecznych ws. wprowadzenia SPPN na Pradze-Północ poszedł do mnie dzielnicowy radny Kamil Ciepieńko. Powiedział, że „nie jestem jakimś ananasem co tu mieszka i wszystko może”, że „dojedzie mnie z chłopakami” i że „ma w dupie sąd, policję i prawo”.

Pan Ciepieńko ma na moim punkcie niezdrową obsesję – pisze o mnie artykuły w swojej gazecie, grozi mi publicznie w obecności mojego 2-letniego dziecka i chyba ma poważne problemy ze sobą, skoro wypowiada takie rzeczy publicznie.

Wnoszę o porozmawianie z radnym na temat jego zachowania, ponieważ inaczej będę zmuszony skierować sprawę na policję – groźby karalne i nękanie.

Zdecydowałem się poczekać na odbywające się następnego dnia posiedzenie Dzielnicowej Komisji Dialogu Społecznego (DKDS), która miała się zajmować się relacjami między Kocham Pragę, a naszym stowarzyszeniem.

Przedstawiłem szczegółowo całą sytuację – obecni na spotkaniu członkowie i członkinie DKDS zasugerowali, bym sprawę gróźb pod moim adresem skierował do odpowiednich służb.

Zgodnie z rekomendacją DKDS złożyłem 17 listopada br. zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Praga-Północ w Warszawie. Zawiadomienie nie pozostało bez echa – zostały wszczęte działania dotyczące kierowania wobec mojej osoby gróźb karalnych. W dniu 23 grudnia br. złożyłem w tej sprawie obszerne zeznania na komisariacie policji przy ul. Jagiellońskiej 51.

Data wizyty na komendzie przy Jagiellońskiej 51 ws. gróźb karalnych ze strony radnego Kamila Ciepieńko została zmieniona na moje życzenie.

Wcześniej wielokrotnie próbowałem przemówić radnemu Ciepieńce do rozumu, wzywając go do zaprzestania nękania mnie na łamach “Przeglądu Praskiego” oraz przeprosin za groźby względem mnie i mojego syna. Nie odpowiedział na żadne z publicznych wezwań.

Zemsta polityczna działaczy „Kocham Pragę”?

Całą sprawę traktuję w kategoriach zemsty politycznej – stowarzyszenie, w którym działam, tj. “Porozumienie dla Pragi” od dawna jest solą w oku działaczy “Kocham Pragę”. Działamy na rzecz mieszkańców, pytamy o niewygodne dla rządzących tematy, takie jak np. sprawa wynajmu przez KP po kosztach atrakcyjnego lokalu usługowego przy ul. Targowej, czy wydatkowania znacznych publicznych środków na “tymczasową instalację” przy placu Wileńskim.

W tym ostatnim przypadku zgłosiłem, jako osoba prywatna, propozycję projektu do budżetu obywatelskiego na pomnik wiceburmistrza Kacprzaka przy placu Wileńskim. Projekt, który co do zasady miał zapoczątkować dyskusję o zaaranżowaniu przestrzeni placu, a przy okazji nagłośnić ukrywany przed opinią publiczną absurdalny wydatek rzędu ponad 180 tys. zł na “tymczasową instalację”, jaki poniosła dzielnica w związku z planami działaczy KP, został wykorzystany do bezpardonowego ataku na mnie oraz nasze stowarzyszenie (mimo, że zgłoszony projekt nie był przez stowarzyszenie w żaden sposób firmowany). Ataku, który sprowadził się m.in. do artykułu na portalu radnego Ciepieńki oraz napisaniu kłamliwego zawiadomienia prokuratury przez wiceburmistrza Kacprzaka.

Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania ze względu na brak znamion czynu zabronionego.

Prokuratura nie dała wiary absurdalnemu zawiadomieniu wiceburmistrza Kacprzaka.

Wiceburmistrz Kacprzak jak i redaktor Ciepieńko nigdy nie przeprosili za artykuł oraz noszący znamiona pomówienia donos.

Działając publicznie mamy świadomość, że nie wszystkie pomysły i działania podobają się wszystkim. Nigdy tego nie ukrywaliśmy. Niemniej trudno zrozumieć fakt pojawiania się w mediach związanych z radnym Ciepieńką i jego stowarzyszeniem artykułów o mnie, czy o naszym stowarzyszeniu, które zawierają informacje nieprawdziwe. W końcu należało takiej praktyce prowadzenia debaty publicznej na Pradze powiedzieć wyraźne DOŚĆ!

Z mojej perspektywy jasnym jest, że radny Ciepieńko zdał sobie sprawę, że zaczepiając mnie i grożąc mi, gdy trzymałem na rękach syna, posunął się za daleko – z tego powodu ucieka się w swoich artykułach m.in. do wyciągania niezwiązanego w żadnej sposób ze sprawą internetowego incydentu z Wojciechem Wybranowskim, z którego wyciągnąłem daleko idące wnioski.

W tym kontekście szczególnie jaskrawy jest też przykład, gdy radny Ciepieńko wykorzystał moją próbę deeskalacji konfliktu z wielokrotnie oskarżającym mnie i stowarzyszenie “Porozumienie dla Pragi” (m.in. o rzekome sympatie komunistyczne czy chęć zabójstwa (sic!) wiceburmistrza) Danielem Echaustem i obrócił ją przeciwko mnie, po raz kolejny – mimo ciągłego publikowania artykułów naruszających moje dobre imię – stawiając siebie w pozycji ofiary.

Podsumowanie

Z mojej strony nie ma zgody na takie naruszanie dóbr osobistych, zarówno moich jak i organizacji, w której działam na rzecz i dla dobra mieszkańców naszej dzielnicy. Jeżeli droga karna zawiedzie, będę dochodził swoich praw na drodze cywilnej.

Przez długi czas próbowałem doprowadzić do polubownego załatwienia sprawy, ale w świetle kolejnych pomówień ze strony radnego Ciepieńki (opublikowanych np. 27 grudnia 2021 r., prawie dwa miesiące po jego pogróżkach) uznałem, że muszę nadać sprawie zasięg ze względu na swoje własne bezpieczeństwo.

Kłamstwa i pogróżki pana Ciepieńki wywołują we mnie strach o mój los i całej mojej rodziny, ale nie zamierzam bezczynnie znosić ataków motywowanych tylko i wyłącznie zemstą za ujawnianie działań wątpliwych moralnie i z pogranicza prawa. Będę walczył o dobre imię – zarówno swoje, jak i moich przyjaciół z “Porozumienia dla Pragi”. 

Czym jest „Przegląd Praski”?

Przegląd Praski to bezpłatna gazetka ukazująca się w formie papierowej oraz online i prowadzona przez radnego „Kocham Pragę” Kamila Ciepieńko.

Jej felietonistami są wyłącznie członkowie „Kocham Pragę”, a sama gazetka ma charakter tuby propagandowej dla tego ugrupowania. Mimo pozowania członków „Kocham Pragę” na osoby broniące prawdziwego charakteru dzielnicy przed przyjezdnymi, w „Przeglądzie Praskim” reklamują się głównie deweloperzy.

„Przegląd Praski” znany jest także z ignorowania wyroków sądu. W 2016 roku szef „Kocham Pragę” Jacek Wachowicz został skazany za pomawianie dzielnicowej urzędniczki. Choć sąd nakazał publikację przeprosin na pierwszej stronie (czyli w miejscu, w którym pierwotnie pojawiły się pomówienia ze strony Wachowicza), naczelny Ciepieńko ukrył je w małej kolumnie gdzieś z tyłu pisma. Po raz kolejny nie poniósł żadnych konsekwencji swoich działań.

Jacek Wachowicz, lider "Kocham Pragę" został w 2016 roku skazany za pomawianie dzielnicowej urzędniczki. Przegląd Praski nigdy nie opublikował przeprosin w zasądzonej przez sąd formie. To kolejny raz gdy Kamil Ciepieńko - praski radny łamie prawo.

Kim jest Kamil Ciepieńko – praski radny?

Kamil Ciepieńko to radny dzielnicy Praga-Północ z ugrupowania „Kocham Pragę” i zapalony kibic Legii Warszawa. Mimo zebrania ponad 800 głosów, w radzie dzielnicy jest postacią drugoplanową, w praktyce podążając za liderem Jackiem Wachowiczem.

Najbardziej znane inicjatywy radnego Kamila Ciepieńki to dyskoteka balkonowa, rap o Powstaniu Warszawskim oraz coroczna zbiórka na ogromną flagę Polski wieszaną na elewacji Galerii Wileńskiej.

Z wpisów Kamila Ciepieńki (czasem publikowanych pod pseudonimem Przemysław Gruz) często wybija się resentyment względem osób przyjezdnych i podkreślanie, że jest „rodowitym” mieszkańcem Pragi-Północ.

Na Portalu Samorządowym radny Ciepieńko cieszy się spektakularnym wynikiem 76,7% głosów negatywnych.