Kategorie
Ursus

Ursus 3. od końca w rankingu zieleni. Jak możemy to zmienić?

Udostępnij

Według najnowszego rankingu zielonych dzielnic przygotowanego przez portal Otodom Ursus należy do 3 najmniej zielonych dzielnic stolicy. Czy ta ocena jest uzasadniona i jak można poprawić wynik dzielnicy?

Otodom to jeden z największych portali nieruchomościowych w kraju. Niedawno firma opublikowała nowy ranking dzielnic największych miast Polski – tym razem skupiony wyłącznie na zieleni miejskiej. To nie przypadek. Według badaczy z SWPS Innowacje, pandemia mocno wpłynęła na nasze postrzeganie zielonej infrastruktury – okazało się, że bliskość lasu, parku czy własny ogród to jedne z najważniejszych kryteriów przy szukaniu nowego miejsca zamieszkania.

Jakie były kryteria?

Badacze wykorzystali 3 wskaźniki ilościowe (pokrycie koronami drzew, wskaźnik roślinności, wskaźnik dostępu do zieleni), 1 wskaźnik sumaryczny (średnia z 3 poprzednich) i 1 ilościowy (gdzie respondenci subiektywnie oceniali dzielnice). Szczegóły dotyczące budowy wskaźników znajdziesz na stronach 10-14 raportu – link znajduje się tutaj.

Według wskaźnika sumarycznego, Ursus znalazł się na 3. miejscu od końca. Jaki jest powód tego stanu? Najważniejszym czynnikiem wpływającym na niskie wyniki pokrycia koronami drzew oraz wskaźnika roślinności jest niewątpliwie nowa zabudowa na Szamotach – działki budowlane zostały w dużej mierze wyczyszczone z roślinności (której ze względu na ogromne rozmiary Zakładów Mechanicznych nie było zresztą tak dużo).

Nie byłoby jednak tak źle, gdyby w Ursusie było więcej parków i skwerów. Ich brak jest szczególnie odczuwalny na południowych Skoroszach – znajduje się tam najwięcej w Ursusie budynków mieszkalnych oddalonych od terenów zieleni miejskiej o więcej niż 15 minut spacerem.

Co ciekawe, Ursus wypada dobrze w badaniu ankietowym – dzielnica lokuje się w nim w warszawskiej średniej. Nie powinno to dziwić – większość mieszkańców mieszka na terenach już zabudowanych, z dostępem do parków i zieleni przyulicznej. Zieloną enklawą jest zdecydowanie Niedźwiadek, jak większość PRLowskich blokowisk wręcz tonący w zieleni. Podobnie zielono prezentują się pełne przydomowych ogródków Gołąbki. Bujną roślinnością zachwyca także stary Ursus, zwłaszcza okolice placu Tysiąclecia.

Dobrze prezentują się parki i skwery – park Hassów, park Czechowicki, park Achera i Eko Park choć wielkościowo nie należą do stołecznej czołówki, są zadbane i atrakcyjne dla mieszkańców. Niestety, każdy z tych parków jest dość oddalony od nowych osiedli na Skoroszach, gdzie największe tereny zielone znajdują się w rękach prywatnych i nie są ogólnodostępne dla mieszkańców.

Jak poprawić wynik dzielnicy?

Największy wpływ na przyszłą lokatę Ursusa będzie miała zdecydowanie zabudowa Szamotów. Dzięki temu, że dla obszaru przyjęto Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego zakładający duży udział powierzchni biologicznie czynnej, w miarę budowy nowych ulic i osiedli zieleni będzie przybywać, a wielka szara plama po Zakładach Mechanicznych w końcu zniknie z mapy.

Proces ten mogłoby znacząco przyspieszyć poszerzenie Eko Parku, o którym pisałem już we wcześniejszym artykule – niestety, póki co jego los jest zależny od kosztownej przebudowy ulicy Gierdziejewskiego. Warto pisać o niej do miejskich radnych – to od Rady Warszawy zależy, czy inwestycja będzie miała finansowanie.

Dostęp do terenów zieleni zwiększyłoby także oddanie do użytku miejskich placów i skwerów zapisanych w planie, mianowicie:

  • Skweru na rogu Dyrekcyjnej i Herbu Oksza;
  • Placu między ul. Taylora i Habicha;
  • Placu między ulicami Herbu Oksza, Habicha i Silnikową.

Niestety jak dotąd, odpowiedzi urzędu na temat postępu przekazywania terenów pod te prace przez deweloperów były bardzo enigmatyczne. Nie wiadomo, czy Urząd Dzielnicy będzie musiał je wykupić, czy zostaną przekazane miastu nieodpłatnie. Nie wiemy także na kogo spadnie ciężar ich urządzenia. Można domniemywać, że jako pierwszy powstanie plac między ul. Taylora i Habicha, będący zakończeniem ulicy Odlewniczej, ale póki co nie dostałem pisemnego potwierdzenia tej informacji.

Niezbędne są też inwestycje w zieloną infrastrukturę na Skoroszach – nie ma wątpliwości, że jeden, maleńki skwer z Budżetu Obywatelskiego to znacząco za mało jak na potrzeby tego gęsto zabudowanego osiedla. Wśród propozycji przesyłanych przez mieszkańców znalazł się teren w bezpośrednim otoczeniu CH Skorosze – niestety, Urząd Dzielnicy nie jest jego właścicielem i urzędnikom nie pali się do jego wykupienia. Podobnie jest z sąsiadującym z ul. Henryka Brodatego terenem przy trasie ekspresowej.

Ten brak działań stoi w jawnej sprzeczności z miejskimi dokumentami, m.in. strategią Warszawa 2030 – wysłałem w tej sprawie zapytanie do Prezydenta m. st. Warszawy oraz Zarządu Zieleni. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że budżetowo czasy nie są łatwe, przydałby się przynajmniej plan na to, w jaki sposób zazieleniać miasto – obecnie, przy braku koordynacji dzielnic oraz jednostek centralnych wskaźnik 5 m² zieleni urządzonej na głowę mieszkańca to wyłącznie pobożne życzenie.

Ostatnim sposobem na poprawienie pokrycia zielenią dzielnicy jest tworzenie nowych tzw. parków kieszonkowych oraz zazielenianie miejsc, w których asfaltu i betonu jest za dużo. Do tych celów dobrze sprawdza się Budżet Obywatelski, ale i władze dzielnicy łatwiej jest nakłonić do punktowych, stosunkowo niedrogich inwestycji w zieleń.

Podsumowanie

Choć wynik Ursusa nie zachwyca, w ciągu najbliższych kilku lat powinien wzrosnąć do średniej warszawskiej. Tereny dawnych Zakładów Mechanicznych mają zapisane w planie zagospodarowania przyzwoite pokrycie zielenią – ze szpalerami drzew przy ulicach, placami i skwerami, dużymi i zielonymi podwórkami oraz (potencjalnie) największym parkiem w dzielnicy – teraz trzeba tylko czekać na realizację tych planów.

Największym problemem pozostaje zieleń na południowych Skoroszach – jest to jeden z problemów, który przez brak planu zagospodarowania dla osiedla będzie się tylko powiększał. Jeżeli dzielnica nie zajmie się nim w najbliższym czasie, może się okazać, że wolnego terenu na zieleń miejską po prostu tam nie będzie. Mam nadzieję, że nie to jest celem władz dzielnicy!